Polska blogerka pokazuje zdjęcie z przymierzalni i krytykuje sieciówki: Z wami jest coś nie tak

Redakcja 04.08.2017
Monika Gabas
Fotografia: www.facebook.com/drLifestyle/

Na jej post odpowiedziało tysiące internautów. 

Monika Gabas, autorka bloga Dr Lifestyle, na Facebooku umieściła bardzo emocjonujący wpis, w którym apeluje do właścicieli sklepów sieci Inditex, a więc między innymi Pull&Bear, Bershki, Stradivariusa, czy Zary. Zwraca im uwagę na fakt, że ich rozmiarówki nijak mają się do rzeczywistości. 

Gabas na co dzień zajmuje się tematyką sportu i zdrowego odżywiania, jest więc w bardzo dobrej formie. Jak sama przyznaje, ubrania zazwyczaj nosi w rozmiarze 38. Jednak, wchodząc do sklepów należących do sieci Inditex, sięga po ubrania rozmiar, a nawet dwa rozmiary, większe. Z doświadczenia wie, że wciśnięcie się w 38 graniczy z cudem. 

Podczas ostatniego wypadu na zakupy okazało się, że nawet rozmiar 42 jest na nią za mały. O fakcie postanowiła poinformować na Facebooku, przy okazji apelując do właścicieli sklepów. 

Drogi Stradivariusie, Bershko, Zaro i reszto inditexowej bandy: Pozdrawiam Was serdecznie środkowym palcem w imieniu wszystkich kobiet, które musiałyby użyć łyżki do butów i smaru, by wcisnąć się w Wasze dżinsy w swoim standardowym rozmiarze. To nie my jesteśmy niewymiarowe i nienormalne. To z Wami jest coś nie tak! Na co dzień noszę rozmiar 38. Dawno pogodziłam się z tym, że u Was 40. Podchodzę do wieszaka, widzę dwa szparagi zamiast nogawek, więc profilaktycznie biorę 42. I co? Widzicie na załączonym obrazku. Ku mojemu zaskoczeniu, udało mi się przecisnąć piętę (zdarzało się, że nawet ta część mojego ciała była za gruba na Wasze normy), a później było tylko gorzej. Jeśli w rozmiar 42 nie mieści się 25-latka, która zdrowo się odżywia i regularnie uprawia sport, to dla kogo do cholery Wy to szyjecie? - napisała Monika Gabas. 

Jeden post, wielki odzew

Na jej wiadomość zareagowało ponad 71 tysięcy osób. Post udostępniono prawie 3 tysiące razy i pozostawiono bardzo wiele komentarzy, w których internautki dziękują blogerce i przyznają, że one również spotkały się z podobną sytuacją. 

W końcu ktoś to poruszył. Jestem w dokładnie tej samej sytuacji i też ledwo mieszczę się w 42. Powiem więcej. Mam kilka bardzo starych ubrań w rozmiarze 38, w które mieszczę się bez problemu. Problem jest większy niż się wydaje. Jestem psychoterapeutką i często przechodzą do mnie dziewczyny, które uważają, że są za grube (i tu nie chodzi o zaburzenia typu anoreksja czy bulimia, gdzie odbiór naszego ciała różni się od rzeczywistości). Gdy taka dziewczyna przejdzie się po sklepach i zobaczy, że nie mieści się w 42, to faktycznie przestanie jeść. KOSZMAR!

Właśnie jakiś czas temu mierzyłam kurtkę...44 za mała, 46 za mała, 48 też. No kurczę, to dopiero można złapać doła. Standard to 44.

A ja myślałam, że jestem jedyną, która ma ten problem!

Monika Gabas umieściła także drugi wpis, w którym tłumaczy publikację pierwszego posta. Jak zaznaczyła, miała jeden cel. 

To miał być prosty i klarowny komunikat - Dziewczyno, nie przejmuj się, jeśli Twoja waga i obwody się nie zmieniają, a rozmiar tak, to nie jest żaden powód do zmartwień, zmienia się rozmiarówka i z podobnym zjawiskiem spotyka się więcej osób niż Ty (...). Chciałam po prostu zwrócić uwagę na problem tendencji do zaniżania rozmiarówek. Z maili i rozmów z podopiecznymi (szczególnie nastolatkami) widzę, jak duże frustracje to powoduje - przyznała Gabas.

To już druga blogerka, która w ostatnim czasie pokazała, jak sklepy manipulują rozmiarami. Cóż, wychodzi na to, że nigdy nie powinniśmy być pewni, jaki rozmiar nosimy. 

Czytaj więcej: Jednym zdjęciem pokazała, jak sieciówki manipulują rozmiarami ubrań. "Rozmiarówka to ściema"

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów