Podsiadło na Open'erze odmawiał zdjęć: "Nie byłem trofeum w telefonie". Szczery wpis o utracie prywatności

Redakcja 04.07.2017
Dawid Podsiadło
Fotografia: East News

Artysta przyznał, że każde wyjście i spotkanie z fanami wiąże się dla niego z ogromnym stresem. 

Dawid Podsiadło, jeden z najpopularniejszych muzyków w Polsce, w długim wpisie na Facebooku podzielił się swoimi przemyśleniami dotyczącymi jego udziału w zakończonym już festiwalu Open'er. Przyznał, że to dzięki zrozumieniu wielu ludzi mógł spędzić ten czas prawie tak samo, jak każdy anonimowy uczestnik imprezy. 

Artysta przyznał, że festiwal w Gdyni jest jedynym, w którym uczestniczył tak intensywnie. Trzykrotnie miał możliwość wystąpić na scenie, a jeśli tego nie robił, był zaangażowanym odbiorcą muzyki. W tym roku nie prezentował swojej twórczości, a raczej starał się wtopić w tłum i dobrze bawić. Przyznał, że wiązało się to z ogromnym stresem. 

Wiem, że sprawiam wrażenie wyluzowanego i uśmiechniętego gościa, staram się w śmieszki, na które najczęściej reagujecie z dużą aprobatą. ALE. Każde spotkanie twarzą w twarz z jednym, jedną z Was, wiąże się z solidną dawką czystego, naturalnego stresu. Czy nie urazi kogoś brak ochoty na selfie? Czy na pewno dobrym tonem się przywitałem? Czy na pewno odpowiednim tonem się pożegnałem? Czy mogę czuć się swobodnie, bez strachu, że każdy mój ruch jest bacznie obserwowany? Czy ktoś mnie obrazi, gdy stanie na przeciwko? Czy to, że nie pamiętam, że rozmawialiśmy już cztery razy, sprawi Ci przykrość? Czy to, że nie wiem jak masz na imię, chociaż doskonale wiem jak blisko jesteś mojej muzyki, bardzo Cię zaboli? Czy to, że chciałbym przez chwilę być dla moich znajomych to coś złego? Przecież, jestem osobą popularną. Mogę żyć i tworzyć dzięki Waszemu zainteresowaniu moją osobą. Dzięki temu, że przychodzicie na koncerty i kupujecie moje płyty. Wiem, że w zamian za to, daję Wam najwyższą jakość tego co umiem robić najlepiej, ale może to wciąż za mało? Może powinienem reagować na każdą ingerencję w moją przestrzeń z entuzjazmem? - napisał Dawid Podsiadło na Facebooku. 

Dawid Podsiadło podczas festiwalu Open'er w 2016 roku
Fotografia: East News

Dawid Podsiadło podczas festiwalu Open'er w 2016 roku 

Ukłon w stronę fanów 

Podsiadło przyznał, że długo zajęło mu zorientowanie się, że gdzieś po drodze swojej przygody z muzyką stracił prywatność. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że to konsekwencja i cena, którą musi zapłacić za to, że swoje marzenia może spełniać na tak dużą skalę. I choć godzi się na to, a nawet przyznaje, że kocha wszystkie rzeczy, dzięki którym każdego dnia może tworzyć muzykę, aby zobrazować zjawisko utraty prywatności, przytacza sytuacje, na które narażony był podczas tegorocznego festiwalu Open'er. 

Wielu z Was po prostu przejdzie z Tenta na Main. Dla mnie to kilkadziesiąt wyszeptanych, wykrzyczanych, wyśmianych, rozedrganych i wzruszonych: ej, podsiadło/ty, podsiadło/podsiadło/dawid podsiadło/ej, ej, to jest ten/trójkąty/nieznajomy/o fuuuuck/hyyyy!/stój, stój/obróć się etc. Kilkadziesiąt dotknięć w ramię, zastąpienia drogi i zdań: "nie chcę przeszkadzać, ale.." Mnóstwo skrzyżowań mojego świata z Waszym. Wychodzę z toalety, kicham, rozmawiam z rodziną i przyjaciółmi, rozmawiam przez telefon, słucham koncertu, tańczę, jem, myślę, przeżywam wewnętrzne załamanie, przeżywam wewnętrzną euforię - zawsze Was spotykam. Wzrok, głos, ciało Wasze (bardzo religijnie zabrzmiało, zostawiam nie usuwam, w końcu to strumień emocji) - napisał Dawid Podsiadło. 

To jednak nie zarzut w stronę fanów, a raczej wstęp do podziękowań. Dawid Podsiadło przyznał, że to dzięki uczestnikom festiwalu w tym roku mógł poczuć się swobodnie. 

Chciałem podziękować. Bo w tym roku byłem swobodny. Wolny i szczęśliwy. W tłumie i poza nim. 90% osób, które do mnie podeszło w trakcie festiwalu, słysząc: "Wolałbym nie robić zdjęcia, jeśli to nie problem", powiedziało: "A, jasne stary, rozumiem, baw się dobrze, do zobaczenia". Nie zdajecie sobie sprawy jak wiele to dla mnie znaczy. Widziałem uśmiech na twarzach tych osób. Nie miały do mnie pretensji. Nie zmieniły zdania na temat mojej twórczości, nie atakowały mnie i pozwoliły mi cieszyć się swoim prywatnym czasem. Niektórzy słysząc to zdanie, przystanęli i pogadali kilka minut na temat muzyki, wspomnień z koncertów, pytali o kolejne plany i datę powrotu. Nagle te spotkania miały wartość. Wymieniliśmy się swoim czasem. Emocjami. Nie byłem tylko trofeum w telefonie, którym można pochwalić się znajomym - napisał Dawid Podsiadło na Facebooku. 

Jak przyznał, "pozostałe 10% ma jeszcze czas, by poszukać tego co tak naprawdę jest istotne. Nie mam im tego za złe, że byli nieustępliwi a bardzo rzadko, ale jednak, niemili. Rozumiem to". Na koniec artysta jeszcze raz podziękował fanom za to, że to dzięki nim i festiwalowi, w którym uczestniczył, ma dziś siłę, aby "wychodzić z domu częściej i nie wbijać wzroku w ziemię. Uśmiechać się do otoczenia i patrzeć w przód"

Zagłosuj

Czy artyści powinni odmawiać fanom wspólnego zdjęcia?

Liczba głosów:

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów