Pies odbył dwumiesięczną podróż, aby odnaleźć swoją właścicielkę. Ta historia chwyta za serce

Redakcja 09.01.2017
Pies Casey
Fotografia: www.facebook.com/carole.fossett?lst=100000639008666%3A1518685676%3A1483959832

Gdyby nie ta jedna rzecz, kobieta mogłaby nigdy nie odnaleźć ukochanego psa. 

Pies to najlepszy przyjaciel człowieka - zwykliśmy mawiać. O tym, jak wiele prawdy jest w tym powiedzeniu przekonała się Carole Fossett z Wielkiej Brytanii, która na czas przeprowadzki zostawiła swojego ukochanego czworonoga u przyjaciół mieszkających w Spilsby. Casey, bo tak wabi się border collie i główny bohater tej historii, chwilowego rozstania z właścicielką nie zamierzał zaakceptować. Gdy ta zniknęła mu z oczu i długo nie wracała, pies postanowił ją odnaleźć. Jak postanowił tak też zrobił i...uciekł z domu. 

Nie mieliśmy o nim żadnych wieści i już myśleliśmy, że nie żyje - powiedziała Carole Fossett w rozmowie z Telegraph.co.uk.

Gdy po kilku tygodniach Casey wciąż nie wracał, a jego właścicielka powoli traciła nadzieję, że kiedykolwiek jeszcze zobaczy swojego psa, wpadła na pomysł, aby w akcję poszukiwawczą zaangażować internautów. Na Facebooku umieściła post, w którym prosiła o pomoc w poszukiwaniach. Okazało się, że kilka osób widziało Casey'a, ale nikomu nie udało się go złapać. 

Casey podczas wędrówki stracił aż 11 kilogramów
Fotografia: www.facebook.com/carole.fossett?lst=100000639008666%3A1518685676%3A1483959832

Casey podczas wędrówki stracił aż 11 kilogramów 

Chip ratunkiem dla zaginionych zwierząt

Kiedy po dwóch miesiącach od zaginięcia psa Fossett odebrała telefon od strażników pilnujących parking w Newark, nie kryła radości. Casey został odnaleziony około 50 mil od miejsca, z którego uciekł. Był skulony, przestraszony i bardzo stęskniony. 

Rozpłakałam się. Nie jestem w stanie tego opisać. Gdy twojego psa nie ma dwa miesiące, tracisz już nadzieję, że jeszcze kiedykolwiek go zobaczysz. Siedział w kącie, gdy ja i mój partner szliśmy w jego kierunku. Gdy zawołałam "Casey", zaczął radośnie machać ogonem. Po chwili biegł ku nam niczym pocisk - wspomina Fossett w rozmowie z Telegraph.co.uk. 

Pies był bardzo szczęśliwy, ale i wycieńczony dwumiesięczną wędrówką. Stracił aż 11 kilogramów i sporo sierści. Ta historia ma swój happy end tylko dzięki temu, że Casey został w porę zaczipowany. To właśnie chip umożliwił strażnikom dotarcie do właścicielki dzielnego czworonoga. 

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów