Pamela Anderson napisała tekst przy współpracy z rabinem. Postawiła zaskakującą tezę

Redakcja 05.09.2016
Pamela Anderson
Fotografia: East News

Gwiazda na zawsze zerwała z wizerunkiem seksbomby. Teraz staje się ekspertką od szkodliwości pornografii. 

Jedna z największych gwiazd lat 90. Pamela Anderson, kojarzy się z sylikonowym biustem, "Playboyem" i "Słonecznym Patrolem". Od lat jest symbolem seksu, jedną z pierwszych kobiet, które nazwano "seksbombą". Przez całe dorosłe życie robiła wszystko, żeby na to miano zasłużyć. Pozowała do zdjęć ubrana w lateksowe kombinezony, podkreślała pełne usta konturówką, tapirowała blond loki, wdawała się w romanse i dłuższe związki z prawdziwymi twardzielami.

Teraz Pamela, która ma już 49 lat, dojrzała. Może na to wskazywać jej ostatnia wypowiedź, w której przestrzega przed zgubnymi skutkami pornografii. Oczywiście aktorka nie występowała nigdy w tego typu produkcji, nie można jej również uznać za aktorkę soft porno, jednak rola w filmie "Żyleta" czy sesje dla magazynu "Playboy" przykleiły do niej łatkę kobiety o wątpliwej moralności. Dlatego dla niektórych czytelników fakt, że napisała tekst dla "The Wall Street Journal" o nieocenionej wagi zagrożeniach wynikających z oglądania pornografii, może zaskakiwać.

Niszczycielska afera

Tekst Pameli Anderson powstał przy współpracy z rabinem Shmuley’em Boteachem. Pretekstem do jego napisania miała być seksafera, której bohaterem był eks kongresmen Anthony Weiner. Rok temu polityk wysyłał pewnej kobiecie zdjęcie, które ukazywało go od pasa w dół, w samej bieliźnie, a tuż przy jego biodrach leżał jego czteroletni syn. Sprawa ostatnio wyszła na jaw, a kilka dni temu do akcji wkroczyły organizacje pro-dziecięce. Przedstawiciele Administration for Children’s Services odwiedzili kongresmena w domu i sprawdzili, w jakich warunkach żyje jego syn. 

Jeśli ktokolwiek wątpił w to, jak uzależnienie od pornografii destrukcyjne działa na psychikę najbliższych uzależnionego, niech spojrzy na rozbite małżeństwo pana Weinera. Z naszego punktu widzenia - rabina i byłej modelki "Playboya" i aktorki, ostrzegaliśmy już przed silnie żrącym wpływem pornografii na męską duszę i na jego zdolność do funkcjonowania w małżeństwie i przede w pełnieniu roli ojca – czytamy w "The Wall Street Journal".

Oprócz kwestii rodzinnych Anderson i Boteach, zwracają uwagę na to, że duża dostępność w pornografii w sieci znacząco wpływa na coraz większą liczbę osób od niej uzależnionych. Społeczeństwo jest zepsute przez wszech otaczający erotyzm, a to wszystko może wpływać na obniżenie satysfakcji z życia seksualnego małżonków.

Trudno się nie zgodzić z tezą, że dzieci nie powinny być świadkami uzależnienia od różnych rodzajów pornografii. Fakt, że Pamela zdaje sobie sprawę z tego, że w pewnym stopniu przyczyniła się do tej sytuacji, jego godny podziwu.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów