Opublikowano zeznania Kim Kardashian dotyczące napadu w Paryżu. "Byłam w szlafroku. Pchnęli mnie na łóżko"

Redakcja 16.01.2017
Kim Kardashian i Kanye West
Fotografia: East News

Relacja amerykańskiej gwiazdy rodzinnego reality show jest naprawdę wstrząsająca. 

3 października 2016 roku najpopularniejsza celebrytka na świecie stała się ofiarą brutalnego napadu. Kim Kardashian bawiła wówczas w Paryżu i nie przypuszczała, że to właśnie podczas pobytu w stolicy Francji doświadczy tak traumatycznych przeżyć. 

Gdy celebrytka przebywała w hotelu, jej siostra wraz z ochroniarzem rodziny, wybrali się do oddalonego o około 2 kilometry klubu. Mąż Kim Kardashian, znany raper Kanye West, w tym czasie grał koncert. W pewnym momencie celebrytka, która w hotelowym apartamencie było sama, usłyszała, że ktoś wchodzi do jej pokoju. Napastnicy okradli gwiazdę z kosztowności, a ją samą skrępowali i zamknęli w łazience. Choć do napadu doszło w październiku 2016 roku, dopiero teraz do mediów wypłynęła treść zeznań amerykańskiej celebrytki. Na ich publikacje zdecydował się francuski "Le Journal du  Dimanche". 

Usłyszałam hałas przy drzwiach, jakby kroki. Krzyknęłam: "Kto tam?", ale nikt nie odpowiedział. O godzinie 2:56 zadzwoniłam do mojego ochroniarza. Za rozsuwanymi drzwiami zobaczyłam dwóch mężczyzn, a wraz z nimi recepcjonistę. Był związany. Obaj mieli na sobie kaptury, jeden z nich miał kominiarkę oraz czapkę i kurtkę z napisem "Policja". Miał około 170 centymetrów wzrostu, był szczupły, miał czarne spodnie i buty (...) - powiedziała Kim Kardashian, a jej wypowiedź przytacza Lejdd.fr. 

Do napadu na Kim Kardashian doszło w październiku 2016 roku
Fotografia: ONS

Do napadu na Kim Kardashian doszło w październiku 2016 roku

Straty na wiele milionów dolarów

W dalszej części celebrytka opisuje ze szczegółami co działo się tej nocy w jej apartamencie. Jak przekonywała, napastnicy sprawiali wrażenie jakby niczego się nie bali i dokładnie wiedzieli po co przyszli. Co więcej, jeden z nich groził jej bronią. Co było dalej? 

Byłam w samym szlafroku, naga pod spodem. W sypialni zostałam rzucona na łóżko. Związali mnie plastikowymi kablami, taśmą skrępowali ręce, a potem okleili usta i związali nogi. Zabrali mnie do łazienki i wrzucili do wanny. Potem uciekli. Podczas kradzieży zadzwonił telefon hotelowy, ale to ich nie przestraszyło. Mówili po francusku. Wydawało mi się, że rozmawiają o tym, że muszą już uciekać. Mnie w końcu udało się ściągnąć taśmę z rąk i ust (...) - powiedziała Kim Kardashian. 

Jak podkreśla Kim Kardashian, mężczyźni ukradli m.in. dwie diamentowe bransoletki Cartier, złoty naszyjnik, diamentowe kolczyki i jeszcze jeden naszyjnik wysadzany diamentami. Poza tym napastnicy zabrali diamentowy krzyż i drogocenne pierścionki. "Okradli mnie z jakichś pięciu milionów dolarów" - powiedziała celebrytka policji. Dziś podejrzewa się, że straty są o wiele większe - mogła stracić około 10-11 milionów dolarów. 

Dobra wiadomość jest taka, że francuska policja zatrzymała już kilka osób, które podejrzewa się o przeprowadzenie i zorganizowanie napadu. Wśród nich jest nawet 70-letnia kobieta. Choć Kim Kardashian należy do tych celebrytek, które albo się uwielbia albo wręcz się ich nie trawi, trzeba przyznać, że jej zeznania brzmią naprawdę dramatycznie. 

Zeznania celebrytki są naprawdę dramatyczne
Fotografia: East News

Zeznania celebrytki są naprawdę dramatyczne

Kim Kardashian straciła kilka milionów dolarów
Fotografia: East News

Kim Kardashian straciła kilka milionów dolarów 

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów