Ojciec pozwał Franka Oceana. Za wypowiedź syna chce aż 58 milionów złotych

Redakcja 06.02.2017
Frank Ocean
Fotografia: East News

Ten mężczyzna ma szansę zyskać tytuł najbardziej bezczelnego człowieka USA. 

Calvin Cooksey, ojciec jednego z najpopularniejszych artystów r’n’b i soul ostatnich lat Franka Oceana, który pod koniec 2016 roku zachwycił świat płytą "Blonde", postanowił, że wielki sukces syna wykorzysta do zmiany swojego życia na lepsze.

Nigdy nie był dobrym ojcem, dlatego Ocean nigdy nie miał ochoty wspierać go finansowo. Decyzja mężczyzny prawdopodobnie doprowadzi do tego, że syn nie odezwie się do niego do końca życia. Aby wyszedł z tej sytuacji "z twarzą", musi więc wygrać sprawę w sądzie.

Jak podaje serwis TMZ.com, Cooksey pozwał Franka na 58 milionów złotych. Trzeba przyznać, że ta pokaźna suma przy rozważnym spożytkowaniu może starczyć na całe, luksusowe życie. Jednak to nie pierwszy pozew złożony przez ojca artysty. W 2014 roku wygrał sprawę o zniesławienie, po tym jak legenda rapu Russell Simmons, współzałożyciel legendarnej wytwórni Def Jam, nazwał go niegodnym bycia ojcem. Za karę musiał zapłacić ponad 568 milionów złotych. Być może ta kolosalna suma szybko się kurczy. Wydaje się, że tylko desperat decyduje się na publiczne pranie brudów dla korzyści majątkowych.

Szokujące słowa

Calvin Cooksey czuje się poniżony przez swojego syna. Ocean miał go zniesławić postem zamieszczonym w serwisie Tumblr na temat tragicznej w skutkach strzelaniny w gejowskim klubie w Orlando. Muzyk wyznał, że w wieku sześciu lat usłyszał, jak jego ojciec nazwał trans płciową kelnerkę pe***em, po czym wyciągnął go z lokalnej stołówki, ponieważ uważał, że kelnerka jest nieprzyzwoita.

To był ostatni raz, kiedy widziałem mojego ojca i pierwszy raz kiedy słyszałem to słowo. Zapamiętałem to dobrze, bo byłem w szoku – napisał Ocean na Tumblrze.

Przypominamy, że Frank Ocean jest homoseksualistą.

Calvin Cooksey twierdzi, że zarówno słowa Simmonsa i Franka pozbawiły go szansy na karierę w biznesie filmowym i muzycznym, do którego aspirował. Osoby ze środowiska Franka twierdzą, że jego ojciec ma wielki tupet, ponieważ porzucił syna gdy ten był kilkulatkiem, a teraz rości sobie prawa do jego pieniędzy i chce wypromować się dzięki jego osobie.

I trudno się z tą opinią nie zgodzić. 

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów