O sobie mówi, że jest monterem, a nie artystą. Kajetan Obarski tworzy gify, które podbijają Internet

Redakcja 28.10.2016
Kajetan Obarski
Fotografia: www.facebook.com/kiszkiloszki/

Lubimy je oglądać, lubimy je szerować. Gify, bo o nich mowa, w Internecie są już prawdziwą potęgą. Jednak Kiszkiloszki są wyjątkowe.

Kajetan Obarski na pomysł rozpoczęcia takiego projektu wpadł w listopadzie 2015 roku, ale znaczna część jego gifów powstała kilka lat wcześniej. W wielu z nich pojawia się jeden bohater - kościotrup, z którym najczęściej kojarzony jest ich twórca.

Artysta na warsztat bierze też znane wszystkim obrazy największych malarzy świata i ożywia je dodając element czarnego humoru. Można więc zobaczyć fresk "Stworzenie Adama" autorstwa Michała Anioła w zupełnie nowej odsłonie, czy chociażby "Damę z łasiczką" Leonarda da Vinci, ale… bez łasiczki. Są też takie gify, których pewnie nigdy nie chcielibyśmy zobaczyć - przedstawieni są na nich maltretowani ludzie, krew i brutalność. Na szczęście bardziej bawią niż przerażają. 

Monter, nie artysta

Tworzone przez Kajetana Obarskiego gify można zobaczyć na jego stronie internetowej Kiszkiloszki.tumblr.com, na Instagramie, a także na Facebooku. Jak łatwo można się domyślić, w mediach społecznościowych ma już tysiące fanów. Co ciekawe, w udzielanych wywiadach podkreśla, że nie interesuje go jednak scena gifiarska i nie wie nawet, jak powinno się gify tworzyć. 

Nie wiem jakie są standardy. Lubię skompresowane formy przekazu, więc tworzę krótkie animacje i zapisuje je w formacie GIF. A co do ciągłości, to muszę cię zasmucić, bo najzwyczajniej w świecie nie wiem - powiedział Kajetan Obarski w rozmowie z I-d.vice.com.

Gify, które tworzy to świetne poprawiacze humoru. Stworzenie ich nie jest jednak prostym i szybkim zadaniem. Animowanie to proces, a każdy proces jest czasochłonny. Jednego gifa Kajetan Obarski tworzy od 5 do nawet 10 godzin. Choć jego pracami, jak każdym dziełem sztuki, można się wręcz zachwycać, nie lubi, gdy mówi się o nim "artysta" - jego zdaniem to nieuczciwe.

Jestem zdania, że dziś zbyt łatwo przychodzi ludziom chrzcić mianem artysty tych, którzy popełniają sztukę na miarę zgrabnego szlaczka pod tematem lekcji w szesnastokartkowcu. Śpiew i bilet do talentszołu to nie artyzm. Jak ktoś umie rysować, to nie oznacza, że powinien się klepać po pleckach choćby z Rolandem Toporem. Wszakże to znaczy wyłącznie, że umie rysować. Ja nawet tego nie umiem. Jakby tak się przyjrzeć współczesnym definicjom artyzmu to wychodzi na to, że wszystkich nas powinni wystawiać w gablotach muzealnych. Łącznie z babciami, które dziergają nam psychodeliczne swetry na drutach i budowlańcami, którzy kładą tynk o fakturze à la Rothko. Okazuje się więc, że na tym świecie sami artyści, tylko sztuka jakaś marna. A ja? Żaden ze mnie artysta. Ja tylko robię jakieś tam rzeczy. Lubię określenie monter. To wydaje się być uczciwe. Kajetan Obarski, monter - mówi w rozmowie z Robmydobrze.pl.

Jeśli nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się z twórczością Kajetana Obarskiego, należy szybko to nadrobić. Nie tylko dlatego, że jego kilkusekundowe gify rozbawiają wszystkich do łez, a od śmiechu na pewno będzie bolał brzuch, ale też dlatego, że po prostu warto. Trudno nie odnieść wrażenia, że już wkrótce będzie o nim naprawdę głośno. Nie tylko w Internecie.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów