Niedziela mocno dzieli Polaków. Odpoczywamy, ale nie wszyscy. I nie chodzi o sprzedawców

Redakcja 18.10.2016
Zakaz handlu w niedzielę
Fotografia: Pixabay

Planowany zakaz handlu w niedziele ma dotyczyć przede wszystkim osób pracujących w supermarketach. Ale przecież nie tylko oni potrzebują chwili dla siebie.

Niedzielne zakupy to dla wielu z nas niemal cotygodniowy rytuał. Zabiegani, zapracowani nie mamy czasu ani siły oddawać się zakupowym szaleństwom w środku tygodnia. Tę, dla części chwilę przyjemności, a dla pozostałych prawdziwą męczarnię, odkładamy na weekend - często wybierając niedziele. Być może już niedługo będziemy musieli zmienić swoje przyzwyczajenia (i naprawdę odpocząć), ponieważ zapowiadana w kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości obietnica dotycząca zakazu handlu w niedziele, nabiera coraz bardziej realnych kształtów.

Na początku września został złożony obywatelski projekt ustawy, zgodnie z którym, zakaz handlu w niedziele miałby dotyczyć większości placówek handlowych. Jeśli ustawa wejdzie w życie, dołączymy do dziewięciu europejskich państw, w których obowiązuje całkowity (np. Niemcy) bądź częściowy (np. Francja) zakaz handlu w niedziele. Planowany zakaz handlu nie będzie dotyczył wszystkich punktów sprzedaży, a tych największych, popularnych supermarketów. Zakaz nie dotknie między innymi aptek, piekarni, kwiaciarni i stacji benzynowych oraz tych sklepów, w których za sklepową ladą staną ich właściciele.

Za czym kolejka ta stoi?

Praca w niedziele budzi spore emocje, a Polacy w tej kwestii wydają się być podzieleni. Jak wynika z badania TNS, przytoczonego przez serwis Wirtualnemedia.pl, aż 46 procent Polaków jest przeciwnych wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele, a pomysł ten popiera 39 procent. Najwięcej przeciwników jest wśród ludzi młodych, w wieku 18-29 lat. Wyniki badań nie powinny dziwić. Nie lubimy zakazów, a cenimy wolny wybór - zakaz handlu w niedziele naszą wolność w pewien sposób ograniczy. A co o zakazie handlu w niedziele myślą ci, których ten temat dotyczy bezpośrednio? 42 procent pracowników branży handlowej sprzeciwia się wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele, pomysł popiera 49 procent, a jedynie 9 procent badanych nie ma zdania. 

Wyniki sondażu pokazują, jak bardzo Polacy są podzieleni. Ale, co ciekawe - zwolennicy zamykania sklepów w niedziele zapewniają, że zmieniliby zdanie, jeśli za pracę w ten dzień otrzymaliby dodatkową zapłatę lub gdyby sami mogli decydować, czy tego dnia chcą przyjść do pracy. Bez wątpienia, ewentualny niedzielny zakaz handlu odczuje większość Polaków. Nie będąc pracownikiem supermarketu i myśląc egoistycznie - wprowadzenie zakazu handlu w niedziele to bardzo kiepski pomysł, który wymusi na wielu z nas zmianę dotychczasowego trybu życia. Z drugiej jednak strony, wolna niedziela to idealny dzień, aby spędzić go z bliskimi. Rząd wprowadzając ustawę chce bowiem, aby pracownicy mieli zagwarantowane prawo do odpoczynku i spędzenia tego dnia z rodziną. 

Po szarość, po szarość, po szarość

A co z tymi, którzy mimo potencjalnego zakazu handlu w niedziele muszą iść do pracy? Pracownicy kina, restauracji, kawiarni? Ich, projekt ustawy całkowicie pomija, choć oni też powinni mieć zagwarantowane prawo i do odpoczynku i do spędzenia tego dnia z rodziną. Nie zapominajmy również, że większość osób, które niedzielę spędzają w pracy, cieszy się wolnym dniem w tygodniu. Być może powód planowanego wprowadzenia zakazu handlu jest zupełnie inny?

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów