Natalia Przybysz zaśpiewała o swojej aborcji. "Wszystko trwało pięć minut. Pięć minut – i masz z powrotem swoje życie."

Paulina Szestowicka 22.10.2016
Natalia Przybysz aborcja
Fotografia: East News

Artystka w piosence "Przez sen" opowiedziała szczegóły zabiegu, a także to, jak w Polsce polecono jej brać leki na wrzody.

Natalia Przybysz w wywiadzie dla magazynu "Wysokie Obcasy" opowiedziała o swojej najnowszej piosence "Przez sen", którą nagrała po czarnym proteście. Artystka zdradziła, że utwór opowiada jej osobistą historię - w 2015 roku dokonała aborcji na Słowacji.

Wokalistka planowała umieścić piosenkę na płycie, której premiera jest zaplanowana na 2017 roku. Jednak pod wpływem nasilającej się fali protestów w całej Polsce, postanowiła nie czekać ani chwili i skontaktowała się z wytwórnią, która od razu zgodziła się nagrać utwór. W taki sposób udało się zaprezentować go przed najbliższym protestem, zaplanowanym na 23 października 2016 roku. Artystka podkreśla też, że piosenka nie powstała tylko dlatego, żeby pokazać, że wspiera inne kobiety w ich walce o wolność w podejmowaniu decyzji. Nie chciała już dłużej czuć się samotna, ponieważ wie, że nie jest jedyną kobietą w Polsce, która usunęła ciążę.

To historia o aborcji (…). Trafiła się ludziom dorosłym, rodzicom dwójki dzieci, którzy już mają jakąś wizję swojego życia. (…) Podejmują decyzję, że nie wchodzą w tę nową historię. Nie chcą bezwładnie unosić się w życiu tylko na tym, co przynosi los. Wchodzą więc na tę drogę i od razu zaczynają się różne wertepy związane z podziemiem aborcyjnym – dewastujące psychicznie i fizycznie. Na początku są tabletki. Tabletki na wrzody, cytotec, bardzo silne. Ona trafia do lekarza - opowiada Natalia Przybysz w "Wysokich obcasach". - Lekarz mówi: "Nic nie mogę zrobić, ale jeśli uda się pani kupić takie tabletki, to wtedy możemy porozmawiać". I okazuje się, że wystarczy pójść do internisty i powiedzieć, że lekarz wyjechał, a ma się wrzody i potrzebuje się tych tabletek, więc dostaje się je na luzie (…). Tymczasem nic się nie dzieje poza tym, że czuje się fatalnie pod każdym względem – telepie nią gorączka, jest jak naćpana. Wraca do swojego lekarza i on mówi, że nic nie poradzi i że może trzeba gdzieś wyjechać.

Natalia Przybysz następie opowiada, że z Krakowa wyjechała busem na Słowację. Za wszystko zapłaciła tysiąc złotych. Za podróż, za zabieg, ale też za towarzystwo kobiet, które jadą w tym samym kierunku i chociaż każdy przypadek jest inny, każda z nich jest tak samo zdesperowana. Kiedy są już na miejscu muszą w karcie badań napisać, że w trakcie ciąży miały krwawienie i zgadzają się na oczyszczenie wnętrza macicy. Piosenkarka wspomina, że czuła, że jest pod profesjonalną opieką, niczego się nie boi, a kiedy się obudziła, jej chłopak był przy niej.

Wszystko trwało pięć minut. Pięć minut - mówi Natalia Przybysz o swoim przypadku dokonania aborcji. - I nagle przychodzi taki wielki oddech. Największy wydech świata. Czuję wielką ulgę. Nagle cieszysz się wszystkim w swoim życiu, tym, co masz. Robisz postanowienia, jakby był Nowy Rok – że teraz zrobisz to i tamto. To najbardziej uskrzydlające przebudzenie. Pięć minut – i masz z powrotem swoje życie.

Natalia Przybysz poddała się zabiegowi tuż przed Bożym Narodzeniem w 2015 roku. Nie chciała mieć trzeciego dziecka, ponieważ wie, że jej narzeczony już teraz ma wiele obowiązków, a ona ma pracę, która nie pozwala jej spędzać odpowiednio dużo czasu w domu. Jak mówi, to normalne, że wpadki się zdarzają, kalendarzyki małżeńskie zawodzą, a prezerwatywy pękają, ale przyszedł czas, w którym ona i inne kobiety chcą powiedzieć "nie". Kiedy na początku października 2016 roku po raz pierwszy wykonywała piosenkę "Przez sen", przypomniała sobie, że rok temu dokładnie w tym samym miejscu dawała koncert, ale była na tabletkach, których działanie nie przerwało ciąży, ale doprowadziło do znacznego pogorszenia zdrowia.

Natalia Przybysz nie ukrywa, że po tych farmaceutykach bardzo dużo chorowała, miała anemię i wiele infekcji. Wzięła w sumie 42 pastylki, które omal nie wykończyły jej organizmu. Teraz, kiedy wyzdrowiała i przyznała się do aborcji, czuje, że wyszły z niej te wszystkie emocje i nie ma zamiaru ukrywać łez, które pojawiają się na jej twarzy kiedy śpiewa kolejne wersy utworu.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów