Lena Dunham padła ofiarą molestowania. Producent uznał, że skoro jest wyzwolona, to mu wolno

Redakcja 05.10.2016
Lena Dunham
Fotografia: East News

Hollywood to często prawdziwe piekło dla kobiet. Trudno w to uwierzyć, ale seksizm jest tam na porządku dziennym.

Serial "Dziewczyny", emitowany przez HBO, uznawany jest za przełomowy. Jego bohaterki dyskutują o aborcji, o seksualności, chorobach wenerycznych, nie wstydzą się swoich nieidealnych ciał i owłosienia w miejscach intymnych. Zaburzenia psychiczne, które określane są plagą 21. wieku, nie są tabu, ale normą, z którą każdy musi sobie poradzić. Współtwórczyni i główna bohaterka serialu, Lena Dunham, uznawana jest za osobę bezkompromisową, która ma jasno określone poglądy. Jest feministką, łamie konwenanse. Być może dlatego ludziom wydaje się, że mogą się z nią spoufalać - bo przecież jest taka otwarta.

Kilka dni po wydarzeniu, do którego doszło na planie "Dziewczyn", producent wykonawcza serialu Jenni Konner opisała je w prowadzonym przez siebie i Dunham newsletterze Lennyletter.com. Incydent uświadamia, że seksizm i molestowanie, mimo wzrastającej świadomości i braku przyzwolenia społecznego, wciąż jest na porządku dziennym. Szczególnie w środowisku filmowym.

Niby w pracy, a jednak...

Do molestowania doszło podczas przerwy na lunch w trakcie zdjęć. Ekipa "Dziewczyn" dołączyła do grupy osób z sąsiedniego planu. To właśnie producent tamtego serialu miał poprosić Lenę Dunham o przysługę. Rozmowę słyszeli wszyscy zebrani w pomieszczeniu. Anonimowy producent poprosił, aby aktorka porozmawiała z inną dziewczyną, która nie chce rozebrać się przed kamerą. Miała ją przekonać, aby "pokazała cycki, albo przynajmniej waginę".

Ty byś przecież pokazała. Nawet swój odbyt – miał stwierdzić mężczyzna.

Potem na dowód tego, jak Lena Dunham jest wyzwolona, miał pokazać jej zdjęcie z jednej produkcji, w której aktorka pozuje przy penisie kolegi. Problem polega na nieodpowiednim momencie, w którym fotografia została przedstawiona. Jenni Konner przyznała, że aktorka i reżyserka często pada ofiarą osób, które są rozochocone jej wyzwolonym wizerunkiem i koniecznie chcą nawiązać z nią kontakt, aby pokazać, że oni również nie mają wstydu. 

W tej historii pokazane są dwa problemy. Pierwszy to publiczne pokazywanie materiałów sugerujących, że ktoś jest "bezwstydny" i słowne przekraczanie granic. Drugim problemem jest fakt, że aktorki nie powinny być przekonywane do rozbierania się przed kamerami. To powinien być ich świadomy wybór, a jeśli nie chcą tego zrobić, można stwierdzić, że są molestowane. 

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów