Lena Dunham jeszcze nigdy nie była tak szczera. Okładka magazynu jest sposobem na walkę z demonami

Redakcja 05.01.2017
Lena Dunham
Fotografia: ONS

Wydawało się, że w kwestii ciała reżyserki zostało powiedziane już wszystko. 

Od samego początku międzynarodowej kariery Lena Dunham była krytykowana za eksponowanie swojej nieidealnej sylwetki. Po sukcesie pierwszego sezonu serialu "Dziewczyny" w 2012 roku, którego jest reżyserką i odgrywa w nim jedną z głównych ról, media skupiały uwagę na stylizacjach, które prezentowała podczas kolejnych ceremonii rozdania nagród telewizyjnych i filmowych. Te miały podkreślać mankamenty jej figury - zamiast maskować. Lena Dunham zdawała się nie przejmować opinią innych i w niemal każdym odcinku hitowego serialu eksponowała swoje ciało. Dziwne, pokraczne, nieprzystające do współczesnych standardów i pokryte tatuażami.

Przez lata wydawało się, że młoda twórczyni nie przejmuje się opiniami mediów i przede wszystkim - internautów. A ci, jak wiadomo, potrafią być bezlitośni. Naiwnością jest myślenie, że Lena Dunham nie otrzymywała agresywnych wiadomości i komentarzy na temat swojego wyglądu. Taka odwaga szokuje ludzi, a niektórzy reagują wściekłością na coś, czego nie mogą zrozumieć. Jednak fani "Dziewczyn" byli przekonani, że Lena specjalnie i pełną świadomością eksponuje swoje krągłości. Z biegiem czasu jej sylwetka miała tylu fanów co hejterów. Ludzie mówili, że reżyserka i aktorka pokazuje, że nie dość, że ma piękną duszę, to jeszcze piękniejsze ma ciało.

Lena Dunham na okładce "Glamour"
Fotografia: www.instagram.com/lenadunham

Lena Dunham na okładce "Glamour"

Śmiech przez łzy

Okazuje się, że Lena Dunham przez lata robiła dobrą minę do złej gry. Na początku stycznia 2017 roku, z okazji okładki najnowszego wydania amerykańskiego magazynu "Glamour", opublikowała emocjonalny wpis na Instagramie. Pochwaliła się trzema zdjęciami, które czytelnicy znajdą w piśmie i wyjaśniła, co tak naprawdę czuje w stosunku do swojego ciała. Tak jak każda nastolatka przejmowała się komentarzami rówieśników. Od zawsze niedoskonałość była jej problemem. Młoda Lena nienawidziła kultury, która kazała ludziom myśleć, że ciało, które nie wygląda jak to promowane przez media, jest gorsze. 

Od kiedy byłam nastolatką mówiono mi, że wyglądałam śmiesznie. Wzdęty brzuch, królicze zęby, koślawe kolana - wszystko we mnie nie grało i te opinie i myśli prześladowały mnie na każdym kroku. Przybierałam pozę bezczelnie pewnej siebie, ale tak naprawdę byłam przerażona i zraniona tymi komentarzami i niechęcią. Wyjaśnijmy sobie coś - nie nienawidziłam siebie za to, jak wyglądałam. Nienawidziłam kulturę, która mówiła, że mam się nienawidzić. Kiedy rozpoczęła się moja kariera, niektórzy ludzie celebrowali mój wygląd, ale zawsze przez pryzmat tego, że jestem odważna. Zastanawiali się, czy to nie moja wyjątkowa odwaga pozwala mi pokazywać TO ciało w telewizji – napisała Lena Dunham na Instagramie.

Po początkowej fali zachwytu pojawili się ludzie, którzy spowodowali, że gnębienie przez kolegów w liceum wydawało się Lenie żartem. Ludzie zaczęli wysyłać jej wiadomości z groźbami i obrzydliwymi wyzwiskami, a artystka zamiast myśleć o sobie, myślała o nastolatkach podobnych do niej, które prawdopodobnie czytały te komentarze i traciły wiarę w siebie. Dziś to ciało widnieje na okładce magazynu, który czytają miliony kobiet. Bez Photoshopa, wszystkie moje niedoskonałości jak na talerzu – wyznała Lena Dunham, która wierzy, że w popkulturze jest miejsce dla takich osób jak ona, oraz innych ludzi, którzy nie pasują do powszechnego kanonu piękna.

Dunham ma radę dla tych, którzy na inność reagują agresją. Hejterzy powinni bardziej skupić się na rozwoju intelektualnym i na trenowaniu kreatywności - ponieważ w 2017 roku nikt nie będzie bał się mieszkańców piwnic bez twarzy i okrutnych komentatorów. Reżyserka podziękowała kobietom Hollywood, które działają na rzecz zmiany standardów, które chcą aby wizerunek kobiet w końcu był zdrowy i normalny.

Sesja "Girls"
Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów