Poruszające nagranie wyczerpanych włoskich pielęgniarek i pielęgniarzy trafiło do sieci. "Żyjemy w ciągłym strachu"

Paulina Ermel 18.03.2020
Lekarze we Włoszech
Fotografia: AP/Associated Press/East News (zdjęcie poglądowe)

Do sieci trafiło poruszające nagranie, w którym pracujące bez przerwy pielęgniarki i pracujący pielęgniarze opisują trudne warunki we włoskich szpitalach. Od wielu dni prowadzą ciągłą walkę o życie innych i swoje.

Koronawirus sieje ogromne spustoszenie na świecie. Obecnie epicentrum choroby, która przyszła do nas z Chin, stanowią Włochy. W południowym europejskim kraju zachorowało już ponad 28 tys. osób, z czego ponad 2,5 tys. zmarło. 

To właśnie tutaj lekarze, pielęgniarki i inni pracownicy medyczni walczą o życie obywateli. Brakuje szpitali, odzieży ochronnej, a także personelu. Ci, którzy pozostają na posterunku, pracują bez przerwy, bez chwili wytchnienia. I właśnie o tym opowiedzieli w poruszającym nagraniu, które błyskawicznie niesie się po internecie.

Koronawirus: pielęgniarki i pielęgniarze we Włoszech na poruszającym nagraniu

Najgorzej sytuacja wygląda obecnie w północnych Włoszech, a dokładnie w regionie Lombardia. To tutaj brakuje szpitalnych łóżek, personelu i środków ochrony osobistej, które gwarantowałyby bezpieczeństwo personelowi placówek medycznych.

W związku z pogarszającą się sytuacją, Krajowa Federacja Izb Pielęgniarskich (FNOPI) nagrała i opublikowała 15 marca poruszający film, na którym widać, jak włoskie pielęgniarki i włoscy pielęgniarze uwijają się w pocie czoła przy najbardziej potrzebujących. Opisali oni trudne warunki pracy i ciągły strach, który jej towarzyszy.

Nie ma już czasu. Nie mamy już łóżek do hospitalizowania pacjentów. Jesteśmy zmuszeni do wielokrotnego używania środków ochrony osobistej, bo go brakuje, a w wielu sytuacjach dostępne środki są nieodpowiednie - słyszymy na nagraniu.

Pracownicy nie kryją przerażenia tym, co się dzieje.

Jesteśmy w ciągłym zagrożeniu. Wiemy, że każdego dnia ryzykujemy zakażenie. Żyjemy w ciągłym strachu, że przyniesiemy wirusa do naszych domów. (...) Nie ma nawet czasu na płacz, z wyjątkiem chwil po długich, wyczerpujących dyżurach. Widzimy śmierć, która nie ma nic wspólnego z godną śmiercią - dodają pielęgniarki i pielęgniarze.

Na samym koniec zamieścili apel do obywateli - nawołują do pozostania w domu, bo każde wyjście z niego napędza rozprzestrzenianie wirusa.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów