Dramatyczny apel Polki w sprawie chorego brata: "W tej chwili walczy o każdy oddech. Co robić? Gdzie mamy szukać pomocy?"

Malwina Wasilewska 19.03.2020
służba zdrowia
Fotografia: STEFAN MASZEWSKI/REPORTER zdjęcie poglądowe

41-latek miał gorączkę, kaszel, duszności i kłopoty z oddychaniem. Jak podaje kobieta w swoim apelu, przez kilka godzin nikt nie chciał mu pomóc.

Codziennie do sieci trafiają kolejne historie osób, u których wykryto lub podejrzewa się koronawirusa. Zaniepokojona czytelniczka "Gazety Wyborczej" opisała przypadek swojego brata, który ma objawy choroby.

Dramatyczny apel Polki w sprawie chorego brata

Coraz więcej Polaków zauważa u siebie objawy koronawirusa. Pani Monika, czytelniczka "Gazety Wyborczej", opisała historię brata, który niedawno przyjechał zza granicy. 41-letni mężczyzna zauważył u siebie objawy, które mogły świadczyć o zakażeniu koronawirusem (gorączka, kaszel, duszności, kłopoty z oddychaniem).Poniżej publikujemy dramatyczny apel kobiety:

Zróbcie coś w miarę możliwości z tym absurdem i złudnym poczuciem bezpieczeństwa, że ktoś nam pomoże. Mój brat wrócił z krajów objętych wirusem, od trzech dni ma gorączkę, kaszel i duszności. Dzisiaj od rana ma już problem z oddychaniem, o 11.00 zadzwonił na podawany w telewizji numer [Telefoniczna Informacja Pacjenta NFZ - 800 190 590], tam automat poinformował go, że jest 100. w kolejce i że ktoś do niego oddzwoni. Jest 22.00 i nikt nie oddzwonił. Na pogotowiu mówią, żeby został w domu. W tej chwili walczy o każdy oddech. Co robić? Gdzie mamy szukać pomocy? Informacje podawane w telewizji i internecie to jedna wielka ściema. Ludzie umierają, bo nie otrzymują pomocy - napisała siostra mężczyzny z objawami koronawirusa.

Z relacji pani Moniki wynika, że na infolinii sanepidu polecono mu, by został w domu i leczył się na własną rękę. Zadzwonił więc pod numer 112, ale tam też nie uzyskał wsparcia. Dowiedział się tylko, że jak będzie w krytycznym stanie, powinien pojechać na izbę przyjęć Szpitala Zakaźnego w Gdańsku.

Jak czytamy na stronie "Gazety Wyborczej", karetka przyjechała do brata pani Moniki po siedmiu godzinach i przetransportowała go do Szpitala Zakaźnego. Po zrobieniu testu odesłano go do domu i obiecano, że zostanie poinformowany telefonicznie o wynikach. Co ciekawe, mężczyzna wrócił do domu 15 km pieszo, by ewentualnie nikogo nie zarazić...

Chcesz poprawić sobie odporność bez konieczności faszerowania się lekami lub suplementami? Zacznij od zdrowego żywienia! Oto przepis na smoothie bowl - czyli prawdziwą bombę witaminową, którą możesz zjeść na śniadanie.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów