Kolejny festiwal marnowania jedzenia za nami. A można je było rozdać potrzebującym

Redakcja 02.09.2016
La Tomatina 2016
Fotografia: East News

Bitwa na pomidory trwa tylko godzinę, ale sprzątanie miasta już co najmniej kilka. Co roku na La Tomatina przyjeżdżają tysiące ludzi. 

Tłum zachwyconych ludzi tarzających się w pomidorach wygląda na szczęśliwy. Pod koniec sierpnia hiszpańskie miasto Buñol, mieszczące się w autonomicznej wspólnocie Walencji, na kilka godzin zamieniła się w czerwone pole bitwy, w której wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy osób. Festiwal Tomatina od lat budzi kontrowersje, a jego przeciwnicy regularnie wspominają o tym, że na świecie wciąż są miejsca, w których panuje głód. Jednak hiszpańska tradycja jest silna, a mieszkańcy tego kraju nie chcą rezygnować ze swojego dziedzictwa. To sytuacja podobna do sporu wokół bezmyślnego i brutalnego zabijania byków - corridy.

Nieporozumienie

Wszystko zaczęło się w sierpniu 1945 roku podczas dorocznej parady gigantów i wielkogłowych figur. Grupa rozszalałych młodzieńców wpadła na jednego z przebierańców, który upadł i ze wściekłości zaczął uderzać wszystkich, którzy stanęli mu na drodze. Zbulwersowani tym atakiem ludzie zaczęli rzucać się warzywami z pobliskiego straganu, musiała interweniować policja. Rok później grupa młodych ludzi na paradę wzięła ze sobą warzywa ze swoich domów i rozpoczęli bitwę. Przez kilka kolejnych lat warzywny proceder powtarzał się, a policja za każdym razem interweniowała. 

Rzucanie warzywami powoli stawało się tradycją. We wczesnych latach 50. zakazano bitwy, jednak uczestnicy nic sobie z tego zakazu nie robili. Wielu z nich trafiło do aresztu. W 1957 roku władze odwołały paradę, a ludzie zorganizowali żałobny pochód, w którym nieśli trumnę z ogromnym pomidorem w środku. Ta akcja doprowadziła do tego, że policja i zarządcy miasta się poddali i La Tomatina oficjalnie stała się doroczną tradycją Walencji.

La Tomatina 2016
Fotografia: East News
La Tomatina 2016
Fotografia: East News

160 ton pomidorów

Obecnie Tomatina jest największą bitwą na jedzenie na świecie. Za udział trzeba zapłacić około 10 euro. Oficjalna strona festiwalu podaje, że w tym roku w festiwalu wzięło udział ponad 40 tysięcy osób, jednak serwisy takie jak Mashable.com twierdzą, że 20 tysięcy. Z roku na rok liczba osób rzucających pomidorami zmniejsza się, co być może jest sygnałem, że problem marnotrawienia jedzenia coraz bardziej leży ludziom na sercu. Jednak 20 tysięcy osób to wciąż bardzo dużo.

W dniu festiwalu wypełnione po brzegi pomidorami ciężarówki przyjeżdżają na Plaza del Pueblo. Pomidory wykorzystywane w bitwie pochodzą z autonomicznej wspólnoty Estremadura, która leży przy granicy z Portugalią, ponieważ są najtańsze. Sygnałem do rozpoczęcia bitwy jest woda wytryskująca z armat wodnych. Wszystko trwa godzinę, a chwilę potem zaczyna się sprzątanie miasta. 

W tym roku zmarnowano aż 160 ton pomidorów. Zwolennicy tłumaczą, że owoce i tak nie trafiłyby do potrzebujących, a ta hiszpańska tradycja co roku przyciąga zagranicznych turystów, dzięki czemu miasto Buñol zarabia. Bitwa podobno daje pozytywny zastrzyk energii, a ludzie biorący w niej udział są szczęśliwi. Nie ma wątpliwości, że to prawda, jednak trudno pogodzić się z widokiem setek ton rozgniecionych pomidorów, które nie nadają się już do spożycia.

La Tomatina 2016
Fotografia: East News
Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów