Każdy pokocha to fińskie słowo, kiedy tylko dowie się, co ono oznacza

Redakcja 23.02.2017
Kalsarikannit
Fotografia: materiały promocyjne

Koniec z jesienno-zimowym uśpieniem. Wiosna to pora pora zabawy, ale niekoniecznie na zewnątrz. 

Im jesteśmy starsi, tym większą przyjemność sprawia nam zostanie w domu w weekendowe wieczory. Dres, bielizna, piżama, kanapa, koc, wino i VOD. Czego chcieć więcej?

To nic, że równocześnie odbywa się kilka domówek i koncertów, na które gdyby nie ten ciążący brak chęci i siły, z pewnością byśmy się wybrali. W języku polskim wyjaśnienie tego sposobu spędzania czasu i nie jest może skomplikowane, jednak nikt nie robi tego lepiej niż Finowie.

Język fiński jest skomplikowany i na taki wygląda. Jednak okazuje się, że jest również bardzo praktyczny. Finowie mają tylko jeden wyraz na określenie wielkiej niechęci wyjścia z domu na piątkową imprezę - to kalsarikannit. Jedno słowo, a ma tak bogate znaczenie. W wolnym tłumaczeniu to picie alkoholu w domu, w samej bieliźnie, bez intencji wychodzenia poza obszar kanapy. Do tego można dołączyć ewentualne towarzystwo drugiej połówki lub współlokatorów, a najchętniej zwierząt.

Kalsarikannit przypomina trochę duńskie hygge, czyli filozofię cieszenia się z małych rzeczy. Na przykład z herbaty w ładnym kubku pitej w towarzystwie przyjaciół lub rodziny, kiedy jesteśmy otuleni miękkim i pachnącym kocem, oglądając ulubiony serial. Wygląda na to, że kraje skandynawskie, mimo niekorzystnych warunków atmosferycznych, potrafią radzić sobie z chandrą i bez wyrzutów sumienia skupiać się tylko na sobie.

Dlatego właśnie uważani są za jednych z najszczęśliwszych ludzi na świecie.

Giphy.com
Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów