Katarzyna Glinka opublikowała zdjęcie ciążowego brzuszka i apel do ministra zdrowia. "Obecne zalecenia nie są zgodne z WHO"!

Katarzyna Glinka zasłuchana w kraciastej marynarce
Fotografia: WOJCIECH STROZYK/REPORTER/East News

Pandemia koronawirusa sprawiła, że wielu z nas przeżywa trudne chwile. Grupą, która ma bardzo ciężko, są z pewnością kobiety ciężarne. W ich imieniu przemówiła Katarzyna Glinka.

Katarzyna Glinka rzadko dzieli się prywatnymi chwilami, a tym bardziej poglądami, w mediach społecznościowych. Teraz jednak postanowiła zrobić wyjątek, bo jedno z ograniczeń, jakie wprowadziło Ministerstwo Zdrowia w związku z koronawirusem, dotyczy ją bezpośrednio. Aktorka jest bowiem w zaawansowanej ciąży i już niedługo będzie rodzić. Bulwersuje ją jednak to, że przy porodzie nie będzie mógł być obecny jej partner. Wystosowała apel w imieniu swoim i innych ciężarnych, jednak jej słowa spotkały się ze skrajnymi opiniami.

Zobacz także: Anna Lewandowska w 8. miesiącu ciąży nie kryje przerażenia koronawirusem! "Chciałabym być teraz w Polsce" 

Katarzyna Glinka apeluje do ministra zdrowia ws. porodów i ciężarnych

Ograniczenia, które mają zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa w naszym kraju, dotykają niemal każdej sfery życia. Nie oszczędzają również kobiet ciężarnych.

W związku z obecnością pandemii na terenach naszego kraju, w szpitalach jest zakaz porodów rodzinnych. Kasia Glinka uważa, że to bardzo krzywdzące. Tym samym pozwoliła sobie na odrobinę prywaty na swoim koncie na Instagramie.

Zdecydowałam się opublikować zdjęcie, które nie znalazłoby się w social mediach. Te niezwykle intymne momenty z mojego życia uwieczniam w obiektywie, ale zwykle dzielę się tylko z najbliższymi. Jednak w słusznej sprawie uznałam, że warto - rozpoczęła swój wpis.

Aktorka wystosowała apel w imieniu swoim i innych kobiet, które myślą podobnie. Jasno dała do zrozumienia, że te postanowienia się krzywdzące, a jednocześnie niezgodne z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia. 

To petycja rodziców do ministra zdrowia w sprawie zmiany zaleceń co do porodów rodzinnych, nasze stanowisko popiera Rzecznik Praw Obywatelskich (...), nasze postulaty wspiera i udostępnia także Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Obecne zalecenia nie są zgodne ze stanowiskiem WHO, są bardzo krzywdzące dla zdrowych rodziców, którzy chcą przeżywać wspólnie cud narodzin i dodatkowo odciążają przeciążony personel na porodówkach, który musi w tej trudnej sytuacji wykazywać większe wsparcie rodzącej - informuje aktorka. 

Kasia Glinka napisała, że ma nadzieję, iż jej petycję poprze jak najwięcej rodziców, a postulaty rządu da się zmienić. Podała też argumenty, które jej zdaniem za tym przemawiają.

Jeśli ja zostanę wpuszczona do szpitala, to mój partner w 100 procentach ma te same wirusy i bakterie. Są też testy na obecność wirusa. W Niemczech nie zabroniono porodów rodzinnych. To wyjątkowy moment w życiu rodziców, który zostaje w pamięci na zawsze i ogromne wsparcie dla rodzącej. Mam wrażenie, że jest o co powalczyć i przemyśleć, czy nie da się przeprowadzać porodów rodzinnych, zachowując jednocześnie wszelkie możliwe środki ostrożności - napisała.

Jej post spotkał się z wieloma komentarzami, opinie, które jednak wyrażali w nich internauci, były bardzo skrajne. Oczywiście znalazło się wiele osób, które poparły postulaty Kasi.

Brawo. Zwłaszcza przy pierwszym dziecku poród rodzinny jest bardzo ważny, przynajmniej dla kobiety.

Popieram cały sercem.

Trzymam kciuki, żeby się udało. 

Słowa aktorki spotkały się jednak także z wieloma słowami krytyki. Wiele osób nie zgadza się z takim podejściem i uważają, że porody rodzinne byłyby zbędnym ryzykiem.

Co za egoizm. Nie pomyślała pani, że osoba pozornie zdrowa może być źródłem zakażenia? Obecność męża może być dodatkowym wektorem, prowadzić do narażenia personelu i innych pacjentek! 

Petycja? Serio? Gospodarka pasa, nadchodzi kryzys ekonomiczny, ludzie umierają, a każdy tylko myśli o sobie. Teraz nie czas na petycje w sprawie porodów.

A wy co sądzicie o całej tej sytuacji? 

Zobacz także: Austria planuje zniesienie ograniczeń związanych z koronawirusem! Sytuacja w tym kraju jest coraz lepsza 

Koronawirus w Nowym Jorku sieje spustoszenie. Miasto, które do tej pory tętniło życiem, dziś wygląda jak wymarłe. Ten widok przypomina filmy postapokaliptyczne.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów