Joanna Kos-Krauze wspomina szlachetny gest Piotra Woźniaka-Staraka. Pomógł jej choremu mężowi

Marianna Bereza 30.08.2019
Piotr Woźniak-Starak
Fotografia: JACEK DOMINSKI/REPORTER

Scenarzystka opowiedziała o tym, w jakich okolicznościach poznała producenta.

W czwartek w Konstancinie-Jeziornie odbyła się msza żałobna w intencji Piotra Woźniaka-Staraka, który zginął w wypadku na jeziorze Kisajno. Producenta filmowego żegnały tysiące osób - rodzina, znani oraz osoby związane z branżą filmową. Wiele gwiazd wspomina miliardera jako ciepłego i pomocnego człowieka. Do tego grona dołączyła Joanna Kos-Krauze.

Reżyserka i scenarzystka w rozmowie z Onetem opowiedziała, jak zapamiętała producenta. Okazuje się, że kiedy jej mąż Krzysztof Krauze nie mógł zdobyć leku, Woźniak-Starak nie zawahał się, by mu pomóc.

Joanna Kos-Krauze wspomina Piotra Woźniaka-Staraka 

Kos-Krauze pracowała z Woźniakiem-Starakiem przy okazji kręcenia filmu "Plac Zbawiciela". Był wtedy początkującym producentem.

Poznałam Piotra na początku jego drogi filmowej. Zaraz po jego powrocie ze Stanów około 2005 roku. Kręciliśmy wtedy "Plac Zbawiciela". Byliśmy z Krzysztofem dość trudni w tym sensie, że niechętnie dopuszczaliśmy kogoś nowego do naszej stałej ekipy. Film powstawał w specyficznych warunkach, staraliśmy się, by na planie była po prostu grupa przyjaciół, bliskich sobie ludzi. Ktoś poprosił nas o przyjęcie takiego jednego Piotra na asystenta - mówiła.

Małżeństwo reżyserów nie znało wtedy rodziny Staraków. Kos-Krauze wspomina, że Piotr nie miał łatwego startu w przemyśle filmowym.

Nie dowierzano mu, że naprawdę chce robić kino, że sobie poradzi, że wie, co robić (...) Widzieli jego rolę jako producenta, sprowadzając ją wyłącznie do pieniędzy - kontynuowała.

Kos-Krauze zobaczyła w nim jednak artystę. Uspokajała go, gdy walczył o fundusze na film "Bogowie".

Uspokajałam go, że mają świetny projekt i wywalczę na niego pieniądze. Nie wydawało mi się też, żeby ktoś mógł nie być przekonany do tego filmu. Oczywiście, to się udało - dodała.

Scenarzystka przekonała się, jak wielkie serce ma producent, kiedy jej mąż zachorował na raka. Miał już przerzuty do mózgu i potrzebował leku. Woźniak-Starak nie zawahał się wtedy ani chwili.

Którejś soboty o ósmej rano zadzwonił telefon - to kurier od Piotra, pyta, czy jesteśmy w domu. Mówię, że jesteśmy, siedzimy na tarasie, pijemy kawę. Przyszedł i przyniósł dawkę leku na pół roku. Powiedział nam, że to prezent od Piotra. Do dziś nie wiem jak, od kogo dowiedział się o tym, że mamy taki problem. Zadzwoniłam do niego, żeby podziękować. "Aśka, sp*****laj, o czym ty w ogóle mówisz. Pomogliście mi, ja wam zawsze pomogę. Daj znać, kiedy się lek skończy i dowieziemy następną dawkę". I rozłączył się - opowiadała.

Ostatnie pożegnanie producenta filmowego rozpoczęło się w czwartek o godzinie 19:00 mszą żałobną. W piątek urna z prochami ma zostać przetransportowana do Fuledy, niedaleko Giżycka. Było to miejsce bliskie sercu zmarłego.

Zobacz także: Agnieszka i Piotr Woźniakowie-Starakowie świętowaliby trzecią rocznicę ślubu

Piotr Woźniak-Starak zmarł 18 sierpnia 2019 roku. Jest kolejną znaną osobą, którą pożegnaliśmy w tym roku

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów