"Jeśli myślisz o zabiciu psa - zadzwoń". Krzysztof Falba dał ogłoszenie i telefon dzwoni bez przerwy

Redakcja 17.11.2016
Krzysztof Falba z psem
Fotografia: www.facebook.com/krzysztof.falba

Odzew na post na Facebooku pokazał, jak wiele osób chce pozbyć się czworonoga ze swojego życia. Smutne i przerażające.

Nikt nie powinien zostawiać czworonogów na pastwę losu. Dla takiego czynu nie istnieje żadne usprawiedliwienie. I choć stale organizowane są kampanie społeczne mające za zadanie uwrażliwić człowieka i zwrócić jego uwagę na fakt, że zwierzęta, tak jak ludzie, czują, kochają i tęsknią, wciąż słyszymy w mediach o kolejnych przypadkach porzucania zwierząt

Pozbycie się zwierzęta, jego porzucenie bądź morderstwo, jest przestępstwem. Ludzie, decydując się na ten krok, zachowują się tak, jak gdyby nie mieli innej możliwości. A przecież są schroniska dla zwierząt, w których każde niechciane zwierzę znajdzie schronienie. Są również fundacje, które pomagają czworonogom znaleźć nowy dom. Dlaczego więc ludzie przywiązują zwierzęta do drzewa zamiast zaprowadzić je do takiego właśnie miejsca? Jednym z powodów jest… wstyd

Są jednak ludzie, którym los porzucanych zwierząt nie jest obojętny. Jednym z nich jest Krzysztof Falba, który jednym postem poruszył serca internautów. Na Facebooku napisał, że zaopiekuje się zwierzętami, które ktoś ma zamiar porzucić lub skrzywdzić. 

Jeśli myślisz o zabiciu psa. Jeśli przychodzi ci do głowy, by przywiązać psa w lesie/powiesić go/utopić/otruć lub pozbyć się w jakikolwiek inny śmiertelny sposób - zadzwoń. Jestem prywatną osobą. Przyjadę gdziekolwiek w Polsce w ciągu 1-2 dni i go zabiorę. Przyjadę prywatnym samochodem. Nie pod dom? Umówmy się w lesie/w miejscu publicznym/gdziekolwiek. Bez pytań. Bez dzień dobry i bez do widzenia. Zabiorę i odjadę. Po co robić takie masakry? Pozbędziesz się problemu, ja dam mu życie - napisał na Facebooku Krzysztof Falba. 

Post, do którego był dołączony numer telefonu internauty, udostępniono ponad 27 tysięcy razy. Odzew był ogromny, a ludzie dzwonią niemal bez przerwy. Na szczęście, w większości nie są to osoby, które myślą o pozbyciu się czworonoga, ale ci, którzy chcą pomóc psom i panu Krzysztofowi. 

Nie spodziewałem się, że tyle osób udostępni mój post i będzie dzwonić. Do godziny 13:00 odebrałem około 90 telefonów, ale w większości nie są to ludzie, którzy planują zwierzaka zamordować. Albo mówią, że mają psa, tylko ktoś z rodziny okazał się uczulony i chcą go oddać, albo dzwonią, że pies jakiś się błąka, nieraz nawet rasowy, ale straż miejsca i gmina nie chcą go odebrać czy odłowić. Bo zdarzali się i ludzie gotowi zaadoptować bezpańskie zwierzę, jeśli tylko ktoś je złapie, bo jest płochliwe - powiedział w Krzysztof Falba w rozmowie z Polsatnews.pl.

Skala problemu przerosła internautę. Odzew na post jest niewyobrażalnie wielki, a świadczą o tym setki telefonów. Jak podkreśla Falba, nie jest w stanie odpowiedzieć wszystkim tak, jakby tego oczekiwali. Prosi jedynie o sms-y, w których podane mają być informacje dotyczące psa - jego rasa, wielkość, zdjęcie, a także miejsce, w którym zwierzę zostało porzucone. Wtedy postara się nawiązać kontakt z fundacjami i wolontariuszami. 

To świetny przykład, jak wielką moc mają media społecznościowe. Cieszy, że są ludzie, którzy wykorzystują je w słusznej sprawie. 

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów