Jednym zdjęciem pokazała, jak sieciówki manipulują rozmiarami ubrań. "Rozmiarówka to ściema"

Redakcja 01.08.2017
Kate
Fotografia: www.instagram.com/wodthefork/

Okazuje się, że nigdy nie powinniśmy być pewni, jaki rozmiar nosimy. 

Kiedy Kate, która na Instagramie prowadzi profil "WODtheFork", wybrała się na zakupy w poszukiwaniu nowych spodni, zapewne nie przypuszczała, że przymierzając z pozoru ten sam model i ten sam rozmiar, będzie miała poważny problem z wciśnięciem się w jedną z par. 

Sytuacja, kiedy w jednym sklepie kupujemy bluzkę w rozmiarze M, a w drugim mieścimy się dopiero w rozmiar L, z pewnością nie jest żadną niespodzianką. Okazuje się, że winę ponoszą sieciówki, które manipulują rozmiarami. Kate nie przypuszczała jednak, że dzieje się to na tak dużą skalę. 

Będąc w centrum handlowym, Kate do przymierzalni jednego ze sklepów, zabrała dwie pary spodni: jeansy w kolorze czarnym i ciemnogranatowym. Mimo że obie pary miały rozmiar 38, ciemnogranatowe były za luźne w talii, a czarnych nie była w stanie założyć. 

Rozmiarówka to ściema. Obie pary spodni mają rozmiar 38. Ten sam sklep, krój, rozmiar. Spodnie po prawej stronie są odrobinę za luźne, a te po lewej nie przeszły nawet przez moje uda. O co chodzi?! 

"Przypomnij sobie to zdjęcie"

Kobieta zdradziła również powód, dla którego udostępniła zdjęcie w sieci. W ten sposób, chce przekonać kobiety, które każdego dnia mają ten sam problem, że nie warto się nim przejmować. 

Jeżeli kiedykolwiek będziesz w przymierzalni i poczujesz się przygnębiony tym, że coś jest dla ciebie za małe, przypomnij sobie to zdjęcie (...) Zdarza się tak, że czasami spodnie w tym samym rozmiarze ze mnie spadają, ale i tak, że nie jestem ich w stanie włożyć - napisała Kate na Instagramie. 

Na koniec ma do wszystkich jedną prośbę. Chciałaby, abyśmy nie dopuścili do sytuacji, w której mierzymy naszą wartość liczbami, a tym bardziej rozmiarem naszych ubrań. 

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów