Ewa Minge broni Lewandowskiej: "Czy to grzech mieć pieniądze?" Krytykuje też typowe polskie zachowanie

Redakcja 27.06.2017
Ewa Minge i Anna Lewandowska
Fotografia: East News / www.instagram.com/annalewandowskahpba/?hl=pl

Ciąg dalszy gorącej dyskusji na temat brzucha Anny Lewandowskiej. 

Powrót Anny Lewandowskiej do formy po porodzie wciąż jest tematem numer jeden w polskich mediach show-biznesowych. Trenerka zaledwie miesiąc po porodzie opublikowała zdjęcie, na którym zobaczyć możemy jej perfekcyjnie wyrzeźbione mięśnie brzucha. 

Mimo że Lewandowska w komentarzu dołączonym do zdjęcia przekonywała, że "nic na siłę" i że małymi kroczkami każda kobiety powróci do formy, jej post wywołał prawdziwą burzę. Niektórzy zarzucali jej, że wywiera niezdrową presję na kobietach, które tak jak ona, przed chwilą powitały na świecie swoje dziecko. Głos w sprawie zabrał już między innymi bloger Marcin Zegadło i pisarka Sylwia Chutnik. 

Czytaj więcej: Znana pisarka krytycznie o Lewandowskiej: To zdjęcie przelało czarę goryczy. Wyjaśnia

Tym razem na temat Anny Lewandowskiej wypowiedziała się projektantka Ewa Minge, która w poście opublikowanym na Facebooku wzięła w obronę żonę napastnika Bayernu Monachium. 

Największym przestępstwem, jak wnioskuje z mądrości cytowanych przez rożne media, jest fakt, że "Ania ćwiczy po porodzie!!!", "Ania chwali się kaloryferem na brzuchu", "Ania chwali się ...itp. itd." Ludzie, ale Ania naprawdę ma się czym chwalić, o ile to forma chwalenia, a nie przejaw dzisiejszych czasów, gdzie wszyscy żyjemy trochę w wirtualnym świecie. Zazdroszczę pozytywnie Ani kaloryfera, wspaniałego samozaparcia, samodoskonalenia i podziwiam jej sukcesy, te bez męża sportowe, i te z mężem życiowe - napisała Ewa Minge na Facebooku. 

Ewa Minge
Fotografia: East News

Ewa Minge

"Mózgowi niezbędny jest tlen..."

Projektantka zauważa, że Anna Lewandowska choć ma bajkowe życie, ma również problemy, jak my wszyscy. Oczywiście, ma też pieniądze, które zapewne pomagają rozwiązać niektóre z nich. Ewa Minge nie widzi jednak w tym nic niewłaściwego. 

Czy to grzech mieć pieniądze? Czy to jakieś przestępstwo mieć męża, który dzięki ciężkiej pracy i talentowi jest jednym z najlepszych sportowców na świecie, a co za tym idzie są bogaci. Nie ukradli, nie zabrali nikomu. Głosy, że Ania na siłę uszczęśliwia kobiety zmuszając je do treningów tuż po porodzie są jakąś abstrakcją!!! Ćwiczy kto chce! Zarzucanie, że może inne wolą książki i życie intelektualne nie tylko jest obraźliwe dla Ani, ale też zwyczajnie płytkie! Kto wie, co czyta Ania i jak żyje poza tym co chcemy dostrzec? Ma wrzucać zdjęcia na insta ze zbiorem książek przeczytanych???? Głosy, że odleciała itp...??? A jak kiedyś kobiety rodziły na polu i wracały do roboty?! Jasne, że przeginam w porównaniu, ale osobiście bardzo szybko po porodzie ciężko pracowałam i ćwiczyłam (...) - napisała Ewa Minge. 

Zdaniem projektantki cały problem tkwi w tym, że "nie znosimy szczęścia innych, zwłaszcza we własnym kraju". Na koniec podkreśla, że bogata wiedza i aktywność fizyczna wcale się nie wykluczają. A wprost przeciwnie. 

I jeszcze jedno: MÓZGOWI POZA WLEWANIEM WIEDZY Z KSIĄŻEK NIEZBĘDNY JEST TLEN I RUCH FIZYCZNY. Znam kilku doktorów, ba, profesorów, którzy biegają maratony, uprawiają ostro sport i posiadają równie ostrą wiedzę. Tu nie trzeba wybierać pomiędzy. Ale można wybierać jak świat światem, jeden wolał matematykę inny fikołki i byli tez tacy co jedno i drugie. 

Projektantka zaznaczyła również, że jej opinia nie jest podyktowana prywatną znajomością z Lewandowskimi, bo nie miała okazji ich poznać. Niemniej, bardzo im kibicuje, bo osiągnięcia do których doszli ciężką pracą, bardzo jej imponują. 

Zagłosuj

Czy zgadasz się z opinią Ewy Minge?

Liczba głosów:

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów