Dzięki nauce wiadomo już, dlaczego zrobienie idealnego selfie graniczy z cudem

Mateusz Patyk 01.03.2017
Selfie
Fotografia: Flickr.com

Nikt nie lubi niedoświetlonych, rozmazanych i mało atrakcyjnych zdjęć zrobionych przednią kamerką smartfona. Ale głównym problemem jest miłość do własnego lustrzanego odbicia.

W filmie "Legalna blondynka" Reese Witherspoon stwierdza, że woli robić zdjęcia kreacjom na sobie Polaroidem, niż patrzeć w lustro, bo tak "lepiej widać". Prawdopodobnie robiła wielki błąd, bo to właśnie do tego wizerunku człowiek jest przyzwyczajony najbardziej. Podczas codziennej toalety, przy każdej czynności wymagającej wsparcia lusterka, obserwujący własne odbicie zapamiętuje kształt twarzy w najdrobniejszych szczegółach. Gdy nagle strony się odwracają, doznaje szoku.

Według strony TIME.com tak właśnie dzieje się podczas robienia selfie. O ile podczas pozowania przy ustawianiu kadru efekt jest podobny, jak przy oglądaniu się w lustrze, to wynik jest o 180 stopni inny. Tak wynika chociażby z eksperymentów przeprowadzonych w 1977 roku na University of Wisconsin w Madison, gdy poproszono uczestników badania o wybranie atrakcyjniejszego zdjęcia własnej osoby, swoich przyjaciół i partnerów. Ci pierwsi woleli oglądać siebie w lustrzanym odbiciu, ale za to preferowali prawdziwe wizerunki bliskich.

Odbicie w lustrze
Fotografia: Giphy.com

Lustereczko, powiedz przecie...

Ale głównym winowajcom jest nasz mózg. To on odpowiada za przetwarzanie danych zbieranych dzięki światłoczułym komórkom oka i dzięki niemu człowiek potrafi rozpoznawać, kojarzyć, zapamiętywać i lubić zobaczone już raz kształty i obrazy. Każdy posiada swój własny, przechowywany w umyśle "idealny wizerunek". O ile w lustrze można na bieżąco "poprawiać" iluzoryczne niedoskonałości, to raz zrobione zdjęcie telefonem już bardziej ulepszyć się nie da (chyba, że filtrem na Instagramie).

Wiele do życzenia pozostawia też kąt robienia zdjęcia oraz długość ogniskowej obiektywu, która w mobilnych urządzeniach jest raczej znikoma. Daniel Baker z bloga Bakerdh.Wordpress.com przeprowadził już w 2012 roku mały test, korzystając z różnych aparatów fotograficznych. Pięć zdjęć zostało zrobionych w odległości od 2 metrów do 20 centymetrów. Efekty tej mini sesji są widoczne gołym okiem.

Długość ogniskowej obiektywu
Fotografia: www.bakerdh.files.wordpress.com

Focia już nie taka sweet

Takie zniekształcenie twarzy i sztuczne wyolbrzymienie poszczególnych jej części (np. nosa), jest wynikiem zaburzonych proporcji w perspektywie. Trzymając smartfon lub aparat fotograficzny w wyciągniętej przed siebie ręce można uzyskać duże portretowe zbliżenie, ale obraz prawie na pewno będzie odbiegał od rzeczywistości. Fotografując siebie telefonem można mieć go pod różnym kątem. Lustro znajduje się przeważnie prostopadle w stosunku do podłoża.

Mimo wszystko jednak, największą przeszkodą w stworzeniu selfie idealnego jest sam autor zdjęcia. Jego umysł nie jest w stanie w tak krótkim czasie przygotować się na zaskoczenie, które wynika z zamiany stron. Mózg spodziewa się zwykłego zdjęcia przedstawiającego odbicie twarzy, nieróżniącego się od tego widzianego codziennie, jednak fotografia przedstawia "kogoś obcego". Twórca selfie na zdjęciu wygląda normalnie w oczach innych, ale już nie dla samego siebie. I stąd poznawcze nieporozumienie.

Zagłosuj

Jak często robisz sobie selfie?

Liczba głosów:

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów