Dramat Mateusza Damięckiego. Nie mógł kupić wody. Powód? „Takie rzeczy tylko w Polsce”

Anna Respondek 01.09.2017
Mateusz Damięcki
Fotografia: Instagram/mateuszdamiecki

Kto by pomyślał, że kupienie wody może przysporzyć tylu problemów. 

Mateusz Damięcki aktualnie jest w Kazimierzu Dolnym i kręci sceny do swojego najnowszego serialu "W rytmie serca". W tym malowniczym mieście spotkała go jednak nieprzyjemna  sytuacja. Bo jak to możliwe, że w XXI wieku, kupienie butelki wody jest czymś tak skomplikowanym?

30 sierpnia na facebookowym koncie Damięckiego pojawił się długi wpis, który należy jednak traktować z przymrużeniem oka, ponieważ sam aktor tak właśnie sportretował to wydarzenie. O co poszło? O płatność kartą od sześciu złotych.

Lepszy cwaniak... Jestem w Kazimierzu. Chwila wolna przed zdjęciami (przypis red.: "W rytmie serca", nowy serial w Polsacie od 10 września o 20:00) . Pomyślałem - pójdę w miasteczko, na rynek, do kościoła, na zamek. Pić się zachciało . Wchodzę do Groszka. Wodę poproszę, małą gazowaną. Złoty trzydzieści mówi Pani. Terminal leży przy kasie. Wyjmuję kartę. Pani mówi, że kartą od 6 złotych. Ja na to, że nie ma chyba takiego prawa, które ogranicza jakkolwiek możliwość płacenia klientowi kartą. Pani na to, że ona wie, ale to decyzja szefa. A ja na to, że rozumiem, że do widzenia, i że szef właśnie stracił 1 złoty 30 groszy i klienta. Idę dalej. W głębi dumny, że przyjąłem porażkę zakupową z godnością i nie wchodziłem w dyskusję.

Z dalszej części wypowiedzi aktora dowiadujemy się, że nie tylko musiał walczyć z nieistniejącymi przepisami prawa, ale również system bankowy był przeciwko niemu. Pomimo tego, że ostatecznie artysta kupił upragnioną butelkę wody, jego bank również postanowił dać mu tego dnia "prztyczek w nos". No cóż znamy doskonale przysłowie na temat karmy i tego jak nieprzyzwoitą panią potrafi być. 

Idę na drugą stronę rynku do bankomatu. Karta do maszyny. Pin, 50 złotych, gotówka w ręku. Triumfalnie tnę rynek w drodze powrotnej do sklepu. Słońce. Satysfakcja. Brakuje mi tylko mojej narzeczonej, bo z kim podzielić się swoim małym zwycięstwem? Ale chyba wyczuła, bo w tym momencie SMS. Biorę telefon do ręki, a tam... wiadomość od mojego banku: "Za wypłatę z bankomatu kwoty niższej niż 100 złotych naliczamy prowizję 1,30 złotych" - napisał. 

To się dopiero nazywa niesprawiedliwość losu. ;)

giphy-downsized

   

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów