Bijatyka? Gorzej. Russell Crowe już nigdy nie urządzi domówki. RZA wyjaśnia co się stało

Redakcja 21.10.2016
RZA na premierze filmu z Russellem Crowem "Dla niej wszystko"
Fotografia: East News

Ta historia ekscytuje amerykańskie media. Zapewni rozgłos Azeali Banks, choć pewnie nie taki, o jakim marzyła.

Raperka Azealia Banks tydzień temu ogłosiła, że zaczyna pracę nad swoim drugim albumem. Pomóc jej w tym miał lider Wu-Tang Clan - RZA. Kilka dni temu zabrał Azealię na imprezę do apartamentu Russella Crowe w Beverly Hills. Banks twierdzi, że aktor był w stosunku do niej agresywny, nazwał ją "czarnuchem", dusił, po czym wyrzucił z mieszkania. 

Nikt z obecnych imprezie gości nie potwierdził jej wersji zdarzeń, mimo że artystka zamieściła na Facebooku post, w którym wyznała, że po imprezie jest w szoku, przygnębiona, czuje się napastowana. Mężczyźni zebrani na przyjęciu pozwolili na to, aby Crowe się nad nią znęcał i marzy o tym, aby ktoś go pobił. Oczywiście wpis później usunęła. Według relacji gości "Gladiatora", to Azealia zaczęła awanturę. Przez co musiała interweniować ochrona, która wyprowadziła ją z mieszkania. 

Obraziła połowę zebranych

W czwartek RZA postanowił, że skomentuje to, co wydarzyło się na feralnej imprezie. Okazało się, że swoim zachowaniem raperka prawdopodobnie przekreśliła swoje szanse na wspólną płytę z ikoną hip-hopu, a co za tym idzie, przełom w karierze. RZA stwierdził, że Banks jest nieobliczalna i nieznośna. Pierwsze słowa, które napisał na Facebooku w odpowiedzi na historię świadczą o tym, że Banks może mieć problemy z utrzymaniem się na rynku muzycznym.

Przede wszystkim chciałem napisać, że życzę jej jak najlepiej, tak jak każdej zaczynającej artystce zmagającej się z tym skomplikowanym biznesem – napisał RZA.

Wyjaśnił, że słyszał o wcześniejszych problemach Azealii w środowisku muzycznym, jednak nie brał sobie tych informacji do serca, bo wychodzi z założenia, że każda wina powinna być udowodniona. Nie słuchał plotek, zaprosił ją do udziału w filmie "Coco", a współpraca była lekka i przyjemna. Nie znał jej jednak od strony prywatnej. RZA wyznał, że to Azealia nalegała na to, aby pomógł jej załatwić kontrakt na płytę. Wciąż nie jest pewne, czy uda się doprowadzić sprawę do końca, a Banks, o czym pisaliśmy, pochwaliła się tym sukcesem na Facebooku.

Coraz gorzej

Od tego czasu Banks miała być natarczywa i szukała kontaktu z raperem i producentem. Kiedy przyjechała do Los Angeles, poprosiła go spotkanie, a ten niczego nie przeczuwając zapytał swojego kolegę - Russella Crowe, czy może zabrać ją na przyjęcie.

Jeszcze przed wieczorem Azealia obraziła połowę zebranych osób, była głośna i nieznośna. Nie było niczego zabawnego w jej zachowaniu, byłem zażenowany, bo była moją osobą towarzyszącą – napisał RZA na Facebooku.

Później było znacznie gorzej. Azealia zaczęła grozić, że potnie twarz jednej z kobiet, po czym stłukła kieliszek do wina i zaczęła straszyć ją szkłem bez powodu. Widząc to Russell Crowe wyprosił z mieszkania. RZA wyznał, że ma żonę i córki, które stara się bronić przed światem każdego dnia i wyraził nadzieję, że żadna z nich nigdy nie zachowa się w taki sposób.

Azealia odpowiedziała na post RZA. Stwierdziła, że jej kontrakt jest faktem, a negocjacje nie zostały przerwane. Dyskusja między muzykami wciąż trwa. Z pewnością możemy spodziewać się jej kontynuacji.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów