322 renifery zginęły wskutek burzy w Norwegii. A to nie jedyny problem tego gatunku

Paulina Szestowicka 29.08.2016
Renifery
Fotografia: Pixabay

Nieżyjące stado zwierząt znaleziono na płaskowyżu Hardangervidda.

322 renifery zginęły w trakcie burzy, która przeszła w okolicy płaskowyżu Hardangervidda w południowej Norwegii. Serwis Norwaytoday.info informuje, że zwierzęta zmarły w wyniku uderzeń piorunów. Dokładnie informacje na temat śmierci reniferów zostaną podane dopiero po zbadaniu próbek zwierząt.  

Leżały stłoczone na niewielkiej przestrzeni, więc musiały stać blisko siebie – powiedział Knut Nylend, rzecznik norweskiego inspektoratu środowiska. - Nie przypominam sobie tak potężnej burzy, która zabiłaby na raz tyle zwierząt. 

Połacie Hardangervidda jest domem dla 10 tysięcy dzikich reniferów. Co ważne, jest to aż 1/3 całej populacji reniferów. Zwierzęta w ostatnim czasie nie mają ani dobrych warunków do życia. Tegoroczne lato było rekordowe pod względem wysokich temperatur, dlatego renifery schodziły z pól i kryły się w tunelach dla samochodów. Wtedy stwarzały zagrożenie nie tylko dla siebie, ale też dla kierowców jadących autostradami.

Zagrożone, ale nie pod ochroną 

Trzeba też pamiętać, że chociaż od katastrofy elektrowni jądrowej w Czarnobylu minęło już ponad 30 lat to renifery do dziś odczuwają skutki wybuchu. W ich ciałach nadal odnotowuje się podwyższone stężenie radioaktywnego cezu-137, którego cząsteczki spadły na obszar, na którym Norwedzy pasą zwierzęta. Renifery jedzą porosty i mech, a te jak gąbki chłoną materiały radioaktywne. 

Obecnie ochroną objęty jest jeden podgatunek reniferów - karibu Peary'ego. Renifery nie są udomowione przez człowieka, ale i tak wykorzystuje się go jako zwierzęta juczne, wierzchowe, pociągowe, dostarczające mięsa, mleka, skór i kości. Karibu, w przeciwieństwie do ich eurazjatyckich pobratymców, nie zostały nigdy udomowione.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów