Oto finałowa para programu "Azja Express". Nastawiła się na chill out i wygrała

Paulina Szestowicka 16.11.2016
W finale "Azja Express" Agnieszka Włodarczyk i Maria Konarowska
Fotografia: www.player.pl

Uczestnicy przekonali się, że w powiedzeniu: "Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta" jest bardzo dużo prawdy.

Agnieszka Włodarczyk i Maria Konarowska są pierwszą parą, która wystąpi w finale programu "Azja Express". Jedenasty odcinek programu upłynął pod znakiem rywalizacji między Pascalem Brodnickim i Pawła Dobrzańskiego z Michałem Żurawskim i Ludwikiem Borkowskim. Jednak to właśnie dziewczynom udało się dowieźć na metę największą bryłę lodu, która ważyła 28 kilogramów. 

Zwycięstwo tej pary pokazuje, że w powiedzeniu: "Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta", jest dużo prawy. Kiedy Pascal Brodnicki pokazywał język Michałowi Żurawskiemu, a ten drugi dolewał oliwy do ognia pozwalając sobie na niewybredne żarty i nagłe wybuchy emocji, Agnieszka Włodarczyk i Maria Konarowska śmiały się, że kiedy wiedzą, że są ostatnie, czują się znacznie lepiej. W momencie, kiedy przestały się skupiać na wyścigu, coraz więcej ludzi oferowało im swoją pomoc. I tak przy wsparciu tamtejszych mężczyzn udało im się bez zbędnych negatywnych emocji przejść do finałowego odcinka, przed którym odpoczną w luksusowym hotelu.

Robię rzeczy, których nigdy nie robiłam. Zaczęło mi się podobać - powiedziała Agnieszka Włodarczyk. - Ja nie chcę kończyć tej gry. 

Życzenie aktorki się spełniło, a na drugim planie można było zobaczyć jak naprawdę wygląda współzawodnictwo i rywalizacja. Kiedy uczestnicy nie skupiają się na wyeliminowaniu konkretnej pary, jak było w przypadku Renaty Kaczoruk i Weroniki Budziło, maksymalnie skupiają się na wygraniu "Azji Express". Michał Żurawski jest chyba najbardziej zaangażowanym emocjonalnie uczestnikiem, który po kilku wybuchach stwierdził przed kamerą, że musi odpuścić. Powiedział, że w oczach wszystkich jest furiatem, ale jego zachowanie wynika z tego, że jak każdy samiec alfa w ferworze walki, chce po prostu być pierwszy. Na szczęście widzowie nie oceniają jego zachowania negatywnie - rozumieją, że jest wrażliwym człowiekiem, który daje się ponieść emocjom. 

Biorąc pod uwagę, że mimo wszystko "Azja Express" ma być tylko grą, jest zabawne, że mężczyźni kombinujący, jak najlepiej rozwiązać zadanie i za wszelką cenę utrzymujący szybkie tempo, zostali pokonani przez kobiecy duet, który po prostu odpuścił i stwierdził, że co ma być to będzie. Cóż, można chyba tylko jedno powiedzieć. Nastaw się na chill out i wygrywaj. 

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów