Właścicielka restauracji z Katowic po "Kuchennych Rewolucjach" wyprowadziła się z Polski. Teraz odcinek komentuje kelnerka

Anna Respondek 30.10.2017
Właścicielka restauracji z Katowic po "Kuchennych Rewolucjach" wyprowadziła się z Polski. Teraz odcinek komentuje kelnerka
Fotografia: Facebook/Justyna Wysk/Instagram/magdagessler_official

Jej słowa o Gessler mogą zaskoczyć. 

Tak kontrowersyjnej uczestniczki jak Justyna Wysk w historii programu "Kuchenne rewolucje" jeszcze nie było. Odcinek z Katowic przyciągnął przed telewizory miliony widzów i przez długi czas był komentowany w mediach. 

Fani Magdy Gessler nie pozostawili na właścicielce "Czarnego Motyla" suchej nitki. Kobieta po wyemitowaniu odcinka postanowiła wrócić do Niemiec i do swojej poprzedniej pracy, która owiana jest tajemnicą. W związku z falą hejtu, jaka pojawiła się w sieci, kelnerka pracująca w restauracji postanowiła opowiedzieć, jak cała sytuacja wyglądała z jej perspektywy. W rozmowie z "Faktem"  Karolina Dąbrowska przyznaje, że spotkanie z Gessler wspomina dobrze, jednak o tym, co działo się po emisji odcinka, wolałaby zapomnieć. 

Wizytę pani Magdy wspominam z uśmiechem, ponieważ prawie cała ekipa, która przy tym pracowała, to bardzo fajni ludzie. A że niektórzy z nich wybrali taki, a nie inny zawód, to nie mnie jest oceniać. Byłam ciekawa, jak to wygląda z drugiej strony. Nie pomyliłam się myśląc, że nie warto oglądać takich programów, gdyż manipulują one sytuacją i nami na korzyść show - wyznała.

Dąbrowska przyznała, że fala hejtu, która pojawiła się na różnych kontach społecznościowych, przeraziła ją. 

Byłam przerażona zachowaniem ludzi i ich nienawiścią, którą wylali w internecie na moją byłą szefową. Przez parę dni po emisji programu miałam wrażenie, że żyję w średniowieczu. Gdyby ludziom dać przyzwolenie, Justynę spaliliby na stosie - powiedziała Dąbrowska.

Ostatecznie kelnerka zaapelowała do wszystkich internautów, aby "spojrzeli sami na siebie" i zasugerowała, że nie wszystko wygląda tak, jak zaprezentowano to w telewizji. 

Stańcie przed lustrem pytając siebie, jakbyście się zachowali w jej sytuacji, choć niestety nie znacie drugiej połowy, której telewizja nie pokazała. Najprościej jest kogoś ocenić, bo żeby kogoś zrozumieć trzeba wysilić umysł - dodała.

A Wy, co o tym sądzicie? 

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów