Kasia Kowalska odzyskała siebie dzięki szamanom. A Kuba Wojewódzki nie może tego pojąć

Redakcja 07.09.2016
Kasia Kowalska
Fotografia: East News

Wokalistka wróciła po sześciu latach przerwy i ma więcej energii niż wcześniej. To oczywiście słychać w jej muzyce, a dziennikarz jest zachwycony jej nowym wizerunkiem.

Kuba Wojewódzki nie byłby sobą, gdyby zapowiadając swojego gościa nie mówił o sprawach, o których zaproszona przez niego osoba chciałby zapomnieć. W pierwszym odcinku nowej serii jego talk show wystąpiła Kasia Kowalska, która niebawem wyda nową płytę. Wojewódzki przypomniał, że jeszcze pięć lat temu zmagała się z depresją, a teraz przeszła niemałą metamorfozę. – To żeś mnie zapowiedział z tą depresją na dzień dobry – zakpiła wokalistka.

Ameryka Południowa, walka z depresją i chorobami

Dziennikarz pogratulował artystce radosnej, jasnej i pozytywnej piosenki, która była hitem lata. – Czy nie masz wrażenia, że twoja smutna dotychczas widownia, będzie jeszcze bardziej smutna, bo nagrałaś wesołą piosenkę? – zażartował prowadzący. Ten wstęp był pretekstem do rozpoczęcia rozmowy na temat, dzięki któremu Kowalska jest w tym roku gorącym nazwiskiem. – Plotki są takie, że wyjechałaś do Ameryki Południowej i zajarałaś takie zioło, że ci cała depresja minęła – powiedział Kuba, a Kasia... potwierdziła. Wyjaśniła jednak, że to nie jest tak, jak wydaje się Wojewódzkiemu, że idzie się do szamana, pali, a potem mówi, że życie jest piękne.

To nie jest takie proste. Poza tym wiadomo, że konopie i olej z konopii w ogóle są skuteczne w walce z niektórymi chorobami. Ale to jest takie skomplikowane, że trudno opowiadać o tym w programie. To jest długa droga do znalezienia wewnętrznego pogodzenia się ze sobą. – Na pewno te wyprawy rozjaśniły mi to, co chcę robić, jaka chcę być i to, że moje samopoczucie tak naprawdę zależy tylko ode mnie i od mojego stanu. Tak naprawdę tylko ja mogę sobie pomóc – wyznała artystka.

Kasia Kowalska przyznała, że medycyna z lasów Amazonii zmieniła jej podejście do samej siebie. – Natura, kontakt z naturą, z samym sobą, proces oczyszczania, zero komórki, zero zasięgu, zero wygody – wspomina swoją wyprawę oczyszczającą do Brazylii Kowalska. A wszystko zaczęło się od tego, że kilka lat temu zdiagnozowano u niej boreliozę, której nie udało się wyleczyć w Polsce. – Nie chciałam się poddać leczeniu antybiotykami, ponieważ mój system immunologiczny był dosyć słaby, dlatego szukałam alternatywnych rozwiązań. I znalazłam je w Brazylii. Jest to bardzo ciężki proces oczyszczania ciała i umysłu - powiedziała tajemniczo Kowalska. – To jest naprawdę dla odważnych – stwierdziła i przyznała, że nie sądzi, aby jej kuracja była legalna w Polsce, choć podejrzewa, że tylko dlatego, że jest skuteczna. 

Aya, czyli ayahuasca?

Kasia Kowalska nie chciała długo rozmawiać podróżach do Ameryki Południowej. Jak tłumaczyła - z szacunku do tamtej kultury nie chce robić z niej show. Jednak piosenka, którą wykonała pod koniec programu, ta sama, którą Kuba Wojewódzki nazwał hitem lata "Aya", jest prawdopodobnie hołdem dla ceremonii zażywania ayahuaski - psychodeliku, który zawiera silnie halucynogenny, naturalny związek chemiczny DMT, stosowany przez południowoamerykańskich szamanów. Uważa się, że ayahuasca może mieć pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne, jednak do ceremonii należy się długo i świadomie przygotowywać.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów