04.06.2018 15:48

Tydzień płyty: Morcheeba „Blaze Away”

Qielki powrót trip-hopowej legendy! Po pięciu latach Brytyjczycy przypominają swoje charakterystyczne brzmienie, czyli wolno płynące rytmy i rozmarzone melodie z kojącym głosem Skye.

Tydzień płyty: Morcheeba „Blaze Away”

Fotografia: materiały prasowe

Po pięcioletniej przerwie Brytyjczycy po nie zachwycają pięknym głosem Sky’e, nastrojowymi, pozytywnymi piosenkami Rossa i świetnym brzmieniem zespołu. To płyta, którą śmiało można postawić obok takich klasyków Morcheeby jak "Big Calm" czy "Charango". Wśród gości pojawia się znakomity Roots Manuva i francuski gwiazdor Benjamin Biolay.

Już od pierwszych dźwięków singlowego "Never Undo" słychać, że "Blaze Away" to płyta nagrywana bez presji, na dużym luzie, z wielką radością wspólnego muzykowania. Pomimo paroletniej przerwy Morcheeba nie muszą już niczego udowadniać - po prostu grają swoje, umiejętnie łącząc wolno płynące rytmy, rozmarzone melodie, rozbujane basy, akustyczne instrumenty i syntezatorowe barwy. Głos Skye brzmi głęboko i kojąco, w końcu wokalnym wzorem dla wokalistki Morcheeby od początków kariery była królowa Sade.

Gdy zaczynali stawiano ich w jednym rzędzie obok Massive Attack, Portishead - choć Morcheeba nigdy nie była tak mroczna jak zespoły z Bristolu, a pokrewnymi duszami zdawali się raczej Zero 7, Goldfrapp czy Thievery Corporation. Trip-hop w ich wydaniu nabiera jaśniejszych barw, choć nuta melancholii dodaje piosenkom Anglików niepowtarzalnego uroku. Przez lata Morcheeba sprzedała ponad 10 milionów płyt, a ich muzyka pojawiała się w wielu filmach i serialach - od "Traffic" po "Rodzinę Soprano.

Anglicy nie składają jednak broni, trip-hop wraca w wielkim stylu, a 10 ych piosenek z "Blaze Away" udowadnia, że mistrzowie gatunku nadal potrafią dostarczyć stylowej rozrywki i przyjemnych wrażeń.