19.03.2018 13:17

Lizz Wright, czyli sztuka ubierania uczuć w dźwięki

Po debiutanckim albumie „Salt” pojawiały się kolejne, wyjątkowe i nacechowane niezwykłym rodzajem wrażliwości płyty Lizz Wright. „Dreaming wide awake”, „The Orchard”, „Fellowship”, „Freedom & Surrender” czy najnowsza „Grace”. Jakie muzyczne nastroje przeplatały się na nich?

Lizz Wright

„Dreaming wide awake”

Dwa lata po „Salt” pojawiło się trzynaście kolejnych utworów zaśpiewanych i zinterpretowanych przez Wright. „Dreaming wide awake”, czyli „Śnienie na jawie” potwierdziło, że dwudziestopięciolatka z pewnością zagości na dłużej w sercach fanów jazzu. Sięgnęła po blues w swojej interpretacji „Taste Of Honey”, dodała szczyptę gitary o mocno country’owym zabarwieniu w „Trouble” czy „Hit The Ground” by na koniec pozwolić sobie na emocjonalny soul w tytułowym utworze. To właśnie ta piękna hybryda stylów,  powiedziała nieco więcej o tym, czego można spodziewać się po wokalistce z Georgii. I tym razem nie udało się uniknąć porównań do Norah Jones, jednak Lizz nie odżegnywała się od nich. Za każdym razem pytana o to, podkreślała, że Jones była tą, która przetarła jej szlaki do możliwości bycia w pełni sobą - wrażliwą, utkaną z sentymentalną i wywołującą wzruszenie.

Prawda, uczucia, opowieść o sobie

Każdy kolejny album Wright był opowieścią o niej samej - szalenie intymną, bardzo emocjonalną, retrospektywną, szczerą. Większość utworów komponowała sama, opowiadając o swoich przeżyciach, trudnej miłości, największych pragnieniach. „The Orchard” ze słynnymi „I idolize You”, „Hey Mann” czy „Speak Your Heart” tak jak poprzednia płyta nie pozwalał na zaszufladkowanie Lizz jako wokalistki stricte jazzowej. Artystka garściami czerpała z rozmaitych inspiracji, doświadczeń, sięgając do dźwięków, które ją kształtowały.

Na „Fellowship” chyba bardziej niż na poprzednich wybrzmiewa miłość do nowoczesnej muzyki gospel. „Freedom & Surrender” jej twórczość na powrót mocniej oscyluje wokół soulu, jazzu. To tam znajdziemy m.in. duet z Gregorym Porterem „Right Where You Are” czy przepiękną interpretację przeboju „To Love Somebody”.

Każdy koncert Lizz Wright to nie tylko muzyczna, ale również emocjonalna uczta. Odbiorca jej muzyki zawsze może liczyć na to, że artystka potraktuje go poważnie i obnaży się ze swoich uczuć. Polscy wielbiciele wyjątkowego głosu Amerykanki już wkrótce będą mieć szansę doświadczyć jej muzyki na żywo. Wokalistka zagra w naszym kraju dwa koncerty: 3 kwietnia we Wrocławiu (Narodowe Forum Muzyki) oraz 4 kwietnia w Krakowie (Centrum Kongresowe ICE Kraków).