13.03.2018 10:46

Lizz Wright: „Muzyka to podróż”

Lizz Wright

W jednym ze swoim wywiadów ceniona amerykańska wokalistka Lizz Wright powiedziała, że muzyka jest podróżą. W rozwinięciu można się było dowiedzieć, że nie tylko samą podróżą, ale niejako świadectwem tego, co wydarzyło się do określonego momentu, zbiorem emocji i doświadczeń, opowieścią o człowieku. Jaka więc była droga Lizz Wright zanim stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów muzyki improwizowanej?

Pierwsze kroki: kościelny chór

Lizz Wright przyszła na świat 22 stycznia 1980 roku w małym miasteczku Hahira (stan Georgia) w Stanach Zjednoczonych. To właśnie tam po raz pierwszy zetknęła się z muzyką. Jej ojciec grał na pianinie i piastował rolę „dyrektora muzycznego” w lokalnym kościele. Nie mogło być inaczej - mała Lizz zaczęła śpiewać w kościelnym chórze. Tak poznała jedną z najważniejszych fascynacji w jej życiu - muzykę gospel.

Jako dorosła i doświadczona wokalistka nieustannie podkreślała rolę muzyki kościelnej w eksplorowaniu innych muzycznych przestrzeni. Będąc już uczennicą szkoły podstawowej i średniej nadal mocno związana była z muzyką chrześcijańską: związanym z ruchem Ewangelicznym popem, disco, czy R&M. Stopniowo jednak zaczynała odkrywać również „świeckich” artystów.

Istotnym w kontekście Wright zdaje się jednak to, w jaki sposób muzyka kościelna wpłynęła na jej osobowość. Wokalistka twierdzi, że to właśnie środowisko, w którym dorastała i muzyka, którą wykonywała sprawiły, że nauczyła się empatii, myślenia o tym, co czują ludzie, gdy ona śpiewa, jakie emocje jest w staniem im przekazać i z jakimi uczuciami ich zostawi.

Spotkanie z jazzem i pierwsze fascynacje

Lizz zetknęła się z muzyką jazzową jeszcze będąc uczennicą szkoły podstawowej, jednak dopiero później zaczęła się nim żywo interesować. Zauważyła przede wszystkim, że ma on coś wspólnego z ukochanym gospel - jest zrównoważonym połączeniem określonej formy ze swobodną improwizacją. Ponadto okazał się być dużo bardziej osobisty, zostawiający przestrzeń na wyrażenie siebie niż muzyka kościelna. To sprawiło, że skradł serce młodej wokalistki.

Pierwszą ogromną fascynacją młodej Lizz stała się Aretha Franklin. Wright wspominała w wywiadach o dorastaniu przy jej wersji „Amazing Grace” a „Wholy Holy” określiła jako prawdopodobnie swój ulubiony utwór na świecie. Następnie przyszedł czas na zapoznawanie się z twórczością innych, wielkich dam muzyki improwizowanej: Abbey Lincoln, Elli Fitzgerald, Shirley Horn.

Wokalistka zawsze potrafiła łączyć w swojej muzyce dotychczasowe fascynacje, gatunki, które ją kształtowały, tworząc w ten sposób swój niepowtarzalny styl. Jak on brzmi?

Będzie się można o tym przekonać już wkrótce na dwóch wyjątkowych koncertach, które zagra w Polsce: 3 kwietnia we Wrocławiu w Narodowym Forum Muzyku oraz 4 kwietnia w Centrum Kongresowym ICE Kraków. 

Bilety do nabycia:

https://www.ebilet.pl/muzyka/jazz-blues/lizz-wright/?partner=chillizet

http://mamytwojbilet.pl/Jazz-Chilli-Days

www.biletywkrakowie.pl

www.nfm.wroclaw.pl