Karolina. Korwin-Piotrowska miażdży "Botoks": Martwica mózgu. Dostało się też aktorom i reżyserowi

Anna Respondek 28.09.2017
Piotrowska o "Botoksie"
Fotografia: Instagram/karolinakp/materiały prasowe

Twórcom zaleca więcej pokory. 

Karolina Korwin-Piotrowska nigdy nie przebierała w słowach i tym razem również nie miała na to ochoty. Po premierze filmu Patryka Vegi "Botoks" postanowiła na swoim Facebooku zamieścić długi wpis, w którym recenzuje to "wybitne dzieło". Nie pozostawia na nim suchej nitki.

Zaczyna od wiele znaczącego tytułu "Botoks", który według niej jest jedną z największych pomyłek produkcji. Jak stwierdza, dużo lepiej, jako tytuł, brzmiałoby stwierdzenie "Martwica mózgu". Całej ekipie radzi posiłkować się Wikipedią, aby znaleźć definicję słowa pokora i więcej nie mówić, że jest to "dzieło filmowe".

Film powinien nosić tytuł "Aborcja", botoks to zmyła. "Martwica mózgu" też odpowiednio brzmi. Na premierze słowo "dzieło filmowe" padało częściej niż podczas Festiwalu w Gdyni, gdzie pojawiły się filmy ważne, wybitne, wielkie. Praca domowa dla całej ekipy: znaleźć w Wikipedii definicję słowa "pokora". Wbić do głowy na pamięć. Na blachę - zaczyna. 

Jeden z punktów zamieszczonych w jej długim wywodzie może przestraszyć nawet największych fanów twórczości Vegi. Piotrowska stwierdza, że nie warto kupować biletu do kina, ponieważ to, co najlepsze, zostało pokazane w zwiastunie. 

Najlepsze sceny były już w reżyserskim, kilkuminutowym zwiastunie. Kupowanie biletów na jego dłuższą wersję to zabawa na własne ryzyko. Za darmo w sieci jest najzabawniejsza scena- to nie żart, jest ta jedna. Jest: straszliwie nudno, strasznie dłuuugo, momentami kompletnie bez sensu, a dialogi, w czym Vega do teraz był prawdziwym mistrzem, sięgnęły bruku, są drętwe jak dialogi w polskich komediach romantycznych. Są dobre zdjęcia i muzyka oraz montaż i to ratuje ten film przed kompletnym upadkiem - ujawnia. 

Niemało obrywa się również aktorom. Według Piotrowskiej obroniły się jedynie Agnieszka Dygant i Katarzyna Warkne, które starały się "coś" zrobić, z tym, co dostały. Jeśli chodzi o rolę męską najlepiej poradził sobie Tomasz Oświeciński bawiący się swoją postacią i nie starający się pokazać, że istnieje tam jakiś głębszy sens.

Reszta ma gigantyczny poziom samozadowolenia, deklamuje swoje kwestie bezmyślnie, co w przypadku aktorek skutkuje niestety tym, że zaczynamy z nudów myśleć o tym, że botoks oraz wypełniacze w nadmiarze jednak szkodzą. Szczególnie na zbliżeniach - pisze o reszcie obsady. 

Na koniec rzuca "żarcikiem" wymierzonym wprost w Patryka Vegę. 

I na koniec: na premierze Patryk Vega dziękował za pomoc i opiekę Duchowi Świętemu. To zła wiadomość dla kościoła: Duch Święty nie działa - "zamartwia się". 

Myślicie, że jest aż tak źle?

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej
Więcej newsów