"Polityka": wiele hałasu o nic. Recenzja nowego filmu Patryka Vegi

Andrzej Grabowski jako Prezes w filmie Patryk Vegi "Polityka"
Fotografia: YouTube/Patryk Vega

Najnowszy film Patryka Vegi, "Polityka", od 4 września można obejrzeć w kinach. My już go widzieliśmy. Sprawdź, czy warto się na niego wybrać. 

Polska polityka bez wątpienia stanowi materiał na dobry film. Gdyby za jego stworzenie wziął się choć średniego talentu reżyser, mogłoby wyjść z tego coś całkiem przyzwoitego. Na nasze nieszczęście z polskimi politykami postanowił rozliczyć się Patryk Vega, czyli największy biznesman w polskim kinie. I tak 4 września na duże ekrany wszedł film „Polityka”.

Patryk Vega znany jest z tego, że lubi poruszać trudne tematy. Trudne, to znaczy kontrowersyjne, takie, które bulwersują polskie społeczeństwo. I tak „rozliczył się” już ze służbami specjalnymi, lekarzami, farmaceutami, a teraz przyszedł czas na najbardziej emocjonującą grupę zawodową – polityków. Znany jest też z tego, że nie do końca te rozliczania mu wychodzą. Niemniej jednak zapowiedzi Vegi, które ukazały się w mediach społecznościowych, dały nam odrobinę nadziei. Polacy uwierzyli, że w końcu ktoś rozliczy się z polskimi politykami. I sromotnie się zawiedli.

Zobacz także: Będzie druga część filmu "Polityka"! Patryk Vega zdradził swoje plany

Oglądając film „Polityka” wciąż miałam przed oczami Patryka Vegę, który ostrzegał w materiałach promocyjnych, że rozliczy się z czołowymi polskimi politykami. Wspominał też, że wiele ryzykuje tworząc tę produkcję i nie wie, czy zostanie ona w ogóle dopuszczona do emisji w kinach. Na grożeniu jednak się skończyło, bo okazuje się, że nie miało to wiele wspólnego z rzeczywistością.

„Polityka”: sejmik i pomieszanie z poplątaniem

Biorąc pod uwagę sejmik jako burzliwe zgromadzenie, z pewnością „Polityka” nim jest. Ta produkcja to wiele hałasu o nic. Reżyser i aktorzy podsycali nasze emocje, twierdząc, że film ma rozliczyć polskich polityków z grzechów. „Polityka” miała nas zaskoczyć, rozbawić i przede wszystkim sprawić, że Polacy chętniej pójdą na wybory, które już niedługo będą miały miejsce w Polsce. A jak jest w rzeczywistości?

Polityka” ostatecznie to gatunkowe pomieszanie z poplątaniem. Jest w niej coś z pastiszu, komedii, karykatury, a nawet dramatu. Można by ten film nazwać jednym słowem „tragikomedią”, jednak jest on daleki także od niej. Na początku dostajemy zabawne historie, zgoła przypominające „Ucho prezesa”. Spodziewaliśmy się takich obrazów już po zwiastunie filmu. I kiedy już Vega wypstrykał się ze wszystkich żartów (które w większości znalazły się w zapowiedzi), stwierdził, że czas wrzucić coś mocnego. A mocne sceny Vegi często kończą się niestrawnością. Tak też było w tym przypadku.

„Polityka”: dobrzy aktorzy i nic więcej

Grabowski, Zamachowski, Stuhr, Olbrychski, Chabior, Królikowski, Kasprzyk, Bosak – nazwiska znanych i bardzo dobrych polskich aktorów znalazły się na plakatach i promowały tę produkcję. Trzeba przyznać, że oni naprawdę zrobili wszystko, co w ich mocy, żeby ten film uratować.

Nie rzucając nazwiskami polityków, bo podobieństwo postaci jest oczywiście przypadkowe, zajmijmy się bohaterami w kolejności chronologicznej ich występowania na ekranie. Ewa Kasprzyk w roli Pani Premier wypadła rewelacyjnie. Marcin Bosak jako jej następca również. Wystarczyło, że ta dwójka była na ekranie i grała mimiką, żeby przekonać nas do siebie.

Niesamowity w swojej roli okazał się także Antek Królikowski. Aktor wcielił się w Pupila i doskonale wyczuł tę postać. Podobnie było ze Zbigniewem Zamachowskim, który był przekonujący od początku do końca swojego występu na ekranie jako Ojciec Dyrektor.

Co ciekawe, Prezesa zagrał Andrzej Grabowski. Ten aktor zazwyczaj wzbudza ciepłe odczucia, gdy widzimy go na ekranie. Tak też było i tym razem, zwłaszcza, że jego rola została poprowadzona tak, żebyśmy otrzymali wizerunek miłego, ciepłego starszego pana. I tu pytanie do twórców – czy rzeczywiście tak miało być?

Zobacz także: Karolina Korwin-Piotrowska o filmie "Polityka": "Kompletna pomyłka, długa, nudna, nieśmieszna"

Byli też Maciej Stuhr i Daniel Olbrychski. Nie bez powodu zostawiłam tę dwójkę na koniec. Nie obrażając nikogo, dla mnie to dwaj najlepsi aktorzy, którzy znaleźli się w obsadzie. W tym filmie wypadli jednak blado. Zwłaszcza, że Bartek grany przez Stuhra został pokazany zbyt dosłownie. Oglądając jego wątek, poczułam, że scenarzysta traktuje widza jak osobę, której trzeba wszystko podać na tacy.

W przypadku Olbrychskiego natomiast – przyjemnie oglądało się go na ekranie do pewnego momentu. Ostatecznie otrzymaliśmy Kmicica kilkadziesiąt lat później, który zarzuca nas patosem zupełnie nie pasującym do tego utworu. Jest to oczywiście winą nie samego aktora, a twórców filmu, obawiam się jednak, że to dla Olbrychskiego skończy się kolejną nominacją do Węży za występ poniżej godności.

Ten film to prawdziwa perełka aktorska, czego można było się spodziewać. Odczułam jednak, że nawet gwiazdy, które pojawiły się na ekranie, w pewnym momencie miały dość tej produkcji i grania w niej. Co takiego się stało, że nawet oni nie byli w stanie jej uratować?

„Polityka”: zażenowani widzowie wychodzą z kin

Patryk Vega przyzwyczaił nas do tego, że robi filmy dla mas. Być może właśnie chciał dotrzeć do przeciętnego odbiorcy. Takiego, dla którego kino to niewymagająca rozrywka. Jeżeli pójdziesz na ten film dla „odmóżdżenia się”, być może przez pierwszą połowę pośmiejesz się w kilku momentach, a potem ewentualnie zaśniesz. Jeżeli jednak oczekujesz od tego filmu logiki, lepiej nie kupuj biletu na „Politykę”.

Zobacz także: O czym będzie następny film Patryka Vegi? Reżyser zdradza swoje plany

Dostaliśmy podzielony na historie obraz, z przejściami w stylu Tarantino. Cała produkcja jednak znacznie odbiegała od filmów amerykańskiego reżysera. Żenujący humor, gatunkowe poplątanie, źle dograny dźwięk (w momentach ze statystami jest to widoczne przede wszystkim) – to tylko jedne z wielu niedociągnięć, które mogą wynikać z nieudolności twórców lub po prostu braku czasu na dopracowanie. Wiemy już jednak, że tego ostatniego na próżno szukać w produkcjach Vegi, tworzonych z prędkością światła.

„Polityka” ma szansę na pobicie pod względem oglądalności innych filmów Vegi. Głównie ze względu na zapowiedzi filmu, które przekonały społeczeństwo do pójścia do kina. Wydaje mi się jednak, że najlepszą recenzją tej produkcji będzie to, że podczas mojego seansu kilka par wyszło z kina i to z wyrazem zażenowania na twarzach.

Niezależnie od tego, po jakiej stronie politycznej jesteś (tak, w filmie są pokazane dwie strony medalu), ten film to męczarnia. I nie wnosi do naszego życia nic nowego, poza tym, co już widzieliśmy na pierwszych stronach gazet, z dodatkiem „mocnych scen”, które twórcom wydały się być może zabawne, a moim zdaniem były jedną, wielką przesadą.

„Polityka” to jeden z tych filmów, po obejrzeniu których wychodzisz z kina i jest ci po prostu źle. Niestety nie dlatego, że ubolewasz nad sytuacją polityczną w Polsce. Jedynie dlatego, że straciłeś ponad dwie godziny na sklejkę memów, które mogłeś obejrzeć w sieci w 15 minut. No i może kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych na bilet.

Zobacz także: Patryk Vega to jeden z najpopularniejszych polski reżyserów. Tych rzeczy możecie o nim nie wiedzieć!

Patryk Vega to niewątpliwie jeden z najpopularniejszych reżyserów w Polsce. Jego filmy przyciągają tłumy widzów. Koniecznie weź udział w naszym quizie i sprawdź, jak dobrze znasz filmy Patryka Vegi.

Patryk Vega
Rozwiąż quiz

Jak dobrze znasz filmy Patryka Vegi?

Patryk Vega

1. Pierwszy film, który wyreżyserował Patryk Vega to:

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów