Obejrzeliśmy "Kobiety Mafii". Słabe i mocne strony nowego filmu Vegi

Katarzyna Leszczyńska 21.02.2018
Katarzyna Warnke i Agnieszka Dygant "Kobiety Mafii"
Fotografia: YouTube/KinoSwiatPL

"Kobiety Mafii" to nowy film Patryka Vegi. Premiera 22 lutego. Jakie są jego słabe i mocne strony?

Wielkimi krokami nadchodzi dzień kolejnej premiery filmu Patryka Vegi. 22 lutego na ekranach kin pojawią się „Kobiety Mafii”. Film, który już odkąd pojawiły się informacje, że powstanie, budzi kontrowersje. Trudno uwierzyć bowiem, że w ciągu 5. miesięcy da się zrobić dobrą produkcję kinową. I choć do szybkości powstawania filmów Patryk Vega przyzwyczaił nas już dawno, zaczynamy też nabierać pewności, że nic dobrego z tego wyjść nie może.

Zobacz także: Vega opublikował pierwszy zwiastun „Kobiet Mafii”. Nie wszystkim się podoba. Fani wytykają zwłaszcza jedną rzecz

Gdy w sieci pojawił się pierwszy zwiastun „Kobiet Mafii”, internauci byli podzieleni w opiniach na jego temat. Pomijając wulgaryzmy, które pojawiały się co drugie słowo, do czego widzowie Vegi są już przyzwyczajeni, można było pomyśleć, że być może coś z tego będzie. I faktycznie było. Do połowy filmu był on całkiem niezły. Tylko, co się stało później?

Olga Bołądź "Kobiety Mafii"
Fotografia: YouTube/KinoSwiatPL

Gdzieś już to widziałam

Ostatni film Vegi, „Botoks”, był bardzo kontrowersyjny i nie do końca dopracowany, jednak nie można było mu odmówić jednego – to było coś oryginalnego, czego jeszcze w dorobku reżysera nie widzieliśmy. Przynajmniej jeżeli chodzi o tematykę, bo schemat filmów Vegi zazwyczaj jest niezmienny. W przypadku „Kobiet Mafii” w naszych głowach w wielu momentach może pojawić się jednak myśl, że gdzieś to już widzieliśmy.

Zobacz także: "Botoks" skrytykowany przez oficjalny fanpage filmu. "To było przegięcie"

„Kobiety mafii” do złudzenia przypominają nowe wydania „Pitbulla”, zwłaszcza „Niebezpieczne kobiety”. Vega próbuje pokazać mafię z perspektywy kobiet. Pojawiają się żony, córki, kochanki i jakby tego było mało nawet niania, która nie powiem, w wykonaniu Agnieszki Dygant jest całkiem ciekawą odmianą, jeżeli chodzi o występy aktorki u Vegi. Do czasu. W pewnym momencie zaczynamy zauważać jednak Kurę z „Nowych porządków”. Ale to nie tylko jeżeli chodzi o Dygant. Od pewnego momentu po prostu zaczynamy mieć wrażenie, że oglądamy zupełnie inny film niż na początku.

Agnieszka Dygant "Kobiety Mafii"
Fotografia: YouTube/KinoSwiatPL

„Kobiety Mafii” – mocne i słabe strony

Przymknę na razie oko na wszelkiego rodzaju niedociągnięcia i błędy w scenach. Powiedzmy, że to kwestia szybkiej produkcji i załóżmy, że tak miało być. Dlaczego „Kobiety Mafii” do połowy są całkiem niezłe? Przede wszystkim ze względu na wątek Julii Wieniawy i Bogusława Lindy. To, że aktor ma w sobie dużo uroku wiadomo nie od dziś, zwłaszcza w rolach mafioza, ale tak jak kiedyś na graniu z nim wypłynęła Agnieszka Włodarczyk rolą w „Sarze”, tak teraz Wieniawa rozwinęła skrzydła. Młoda aktorka, choć jest filmowym naturszczykiem, okazała się miłym zaskoczeniem, podczas gdy bardziej doświadczone aktorki zbladły w jej świetle. Duet Linda i Wieniawa jest naprawdę mocną stroną „Kobiet Mafii”.

Bogusław Linda i Julia Wieniawa "Kobiety Mafii"
Fotografia: YouTube/KinoSwiatPL

Tak jak się spodziewałam, do góry film pociągnęła również Katarzyna Warnke. Aktorka już w „Botoksie” pokazała, że potrafi zagrać naprawdę trudną postać. Teraz wcieliła się w rolę Spuchniętej Anki, żony Cienia, którego zagrał Sebastian Fabijański. Anka jest niezaradną kobietą, uzależnioną od męża, dla której przede wszystkim liczą się futra i buty od Manolo. Na dalszy plan spada opieka nad dziesięcioletnim synem, który cały swój czas spędza na grach na konsoli, a opiekuje się nim przede wszystkim niania. Duet Warnke i Fabijańskiego jest natomiast bardzo ciekawy, choć opiera się przede wszystkim na kłótniach i przekleństwach.

Zobacz także: Katarzyna Warnke na premierze "Kobiet Mafii". Aktorka radykalnie zmieniła swoją fryzurę

Mniej ciekawy duet Fabijański stworzył natomiast ze swoją rzeczywistą partnerką, Olgą Bołądź. Nie od dziś wiadomo, że najtrudniej jest zagrać parę z osobą, z którą jesteśmy w związku naprawdę. Odnoszę natomiast wrażenie, że Sebastian Fabijański, żeby stworzyć udaną rolę, potrzebuje dobrej partnerki u boku. Dlatego też zachwycił w roli Cukra w „Niebezpiecznych kobietach”, gdy grał razem z Alicją Bachledą-Curuś. Tym razem zagrał podobnie, ale jego postać była przesłodzona. A wątek romantyczny w wykonaniu jego i Bołądź nie do końca się udał. O wiele więcej chemii pojawiło się między Piotrem Stramowskim a Aleksandrą Popławską, którzy zagrali parę kochanków.

Olga Bołądź i Sebastian Fabijański "Kobiety Mafii"
Fotografia: YouTube/KinoSwiatPL

Komedia sensacyjna w stylu Vegi

Choć Patryk Vega już w ostatnich swoich produkcjach wprowadzał dużo elementów humorystycznych, teraz mamy wrażenie, jakbyśmy mieli do czynienia z komedią sensacyjną. I zaczynają nas bawić nawet momenty, które powinny przerażać. Podczas gdy mamy ciarki w scenie obławy domu Padrino, gdy ten leży z córką na podłodze, to jednak moment, gdy boss żoliborskiej mafii obcina nogę swojemu przybocznemu, choć jest mocno naturalistyczny, śmieszy swoją naiwnością. Jeżeli bowiem chcemy robić sceny rodem z filmów Tarantino, warto zadbać o to, żeby podobnie jak u Quentina konwencja była widoczna. Inaczej widz będzie się zastanawiał, co tu się znów nie udało.

Zobacz także: Fabijański zapytany o rolę w "Botoksie". Ta odpowiedź musi zaskoczyć Vegę. I raczej mu się nie spodoba

Bawią też oczywiście wszystkie sceny, z których śmialiśmy się w zwiastunie filmu. I choć były to odgrzewane po raz kolejny żarty, to udało się wywołać założony efekt. A pozostałe momenty, których nie było w zajawce, a miały śmieszyć, spaliły na panewce. Trzeba jednak przyznać, że w większości ten film po prostu bawił, czy jednak o to chodziło reżyserowi, który zasłynął porządnym gangsterskim kinem? Wielu zarzucało Vedze, że zmienił swoje filmy na gorsze, bo robi je przede wszystkim dla kasy. Choć sam reżyser nie zgadza się z tym twierdzeniem, idąc na kolejną produkcję wydaną w przeciągu mniej niż pół roku, trudno uwierzyć mu na słowo.

Wykorzystuję hejt do sukcesu swoich filmów. Bo jest tak, że kiedy publiczność się polaryzuje i tworzą się dwa obozy, z których jeden kocha film, a drugi obóz tego filmu nienawidzi, ludzie nie idą do kina dlatego, że ten film im się podoba czy nie, tylko po to, żeby móc jak najszybciej włączyć się do dyskusji – powiedział Patryk Vega w programie „Uwaga!”.

Na koniec Patryk Vega informuje, że „Kobiety Mafii” powrócą. Trzeba jednak przyznać, że z filmami reżysera jest trochę tak jak z „Pięćdziesięcioma twarzami Greya”. Wierni widzowie i tak pójdą sprawdzić, co się stanie tym razem. Choć wiemy, że będzie źle i tak wybierzemy się do kina z nadzieją, że może wrócą czasy „Pitbulla” z Despero. Podsumowując natomiast „Kobiety Mafii” można stwierdzić, że są filmy dobre, złe, przeciętne i produkcje Patryka Vegi, które nie mieszczą się w żadnej z tych kategorii.

Zobacz także: "Nowe oblicze Greya" inne niż poprzednie części. Czy warto zobaczyć finał serii?

Bogusław Linda i Julia Wieniawa "Kobiety Mafii"
Fotografia: YouTube/KinoSwiatPL
Julia Wieniawa "Kobiety Mafii"
Fotografia: YouTube/KinoSwiatPL
Katarzyna Warnke "Kobiety Mafii"
Fotografia: YouTube/KinoSwiatPL
Piotr Stramowski i Aleksandra Popławska "Kobiety Mafii"
Fotografia: YouTube/KinoSwiatPL
Zagłosuj

Zamierzacie obejrzeć "Kobiety Mafii"?

Liczba głosów:

Katarzyna Leszczyńska

Oceń artykuł

Komentarze

Więcej newsów