Takiego filmu jeszcze w Polsce nie było. Dlaczego warto obejrzeć "Atak paniki"

Katarzyna Leszczyńska 22.01.2018
Czy warto obejrzeć "Atak paniki"?
Fotografia: Fotografie: YouTube

Film nazywany jest innowacyjnym w polskim kinie.

Gdy w polskim kinie słyszymy o innowatorskiej produkcji, która w dodatku jest komedią – możemy zacząć nieco panikować. I być może właśnie o to chodzi. Na ekrany wszedł bowiem „Atak paniki”, najmłodsze dziecko Pawła Maślony, które już na kilka dni od premiery zyskało miano „najlepszego debiutu w historii polskiego kina”.

„Atak paniki” to wielowątkowa opowieść, z przeogromną ilością bohaterów, a każdy z nich odgrywa w filmie znaczącą rolę. Wszystkie postaci, które są pokazane w produkcji Maślony, są niezwykle przejrzyste, co w polskim kinie nie zdarza się często. Każdy z tych bohaterów ma doskonale zarysowany charakter, dzięki czemu bez trudu widzowie mogą zajrzeć w ich pełną przerażenia głębię. Interesujące jest też zestawienie samych aktorów. Reżyser postanowił dobrać ich w taki sposób, żeby doskonale do siebie pasowali, przede wszystkim w głowie odbiorców. Dlatego też na ekranie zobaczymy takie duety jak m.in.: Artur Żmijewski i Dorota Segda oraz Magdalena Popławska i Grzegorz Damięcki, którzy należą do tych samych pokoleń aktorów i Polakom kojarzą się z podobnymi produkcjami.

Zobacz także: Żmijewski rzadko pokazuje się z żoną. Teraz wybrali się razem na premierę. Jak wygląda Paulina Żmijewska?

Czy warto obejrzeć "Atak paniki"?
Fotografia: YouTube

Z postaciami z filmu może utożsamiać się każdy z nas. To typowe polskie małżeństwo, w którym zdarzają się sprzeczki każdego dnia. To młody chłopak, który próbuje się usamodzielnić, dorabiając jako kelner na weselach, a w wolnym czasie całym światem są dla niego gry i zaczyna zatracać granicę między fikcją a rzeczywistością. To trzech nastolatków, którzy czują się już dorośli i robią głupoty dla zabawy, po czym w kłopotliwych momentach biegną po pomoc do rodziców. To młode kobiety, które zachłyśnięte wielkim życiem i uwolnieniem od rodziców również popełniają błędy, próbując odnaleźć w nich cząstkę siebie. To w końcu para dawnych znajomych, których łączy znacznie więcej, niż im samym się wydaje. W filmie widzimy zwykły dzień każdego z tych ludzi.

Okazuje się jednak, że w pewnym momencie sprawy zaczynają przybierać zupełnie niespodziewany obrót, a każda z tych historii wydarzyła się w innym momencie. Sam film natomiast jest zestawieniem śmierci i narodzin, czyli dwóch skrajnych momentów życia człowieka, pomiędzy którymi często towarzyszy nam uczucie paniki.

„Atak paniki” jest dziełem innowatorskim

Już sam tytuł filmu wskazuje na to, że będziemy mieli do czynienia z czymś, co wzbudza niepokój. Można się zastanawiać, czy panika będzie dotyczyła jedynie bohaterów, czy być może reżyser spróbuje ją wzbudzić w widzach. Już po pierwszej scenie filmu wiemy jednak, że sprawa będzie dotyczyła również nas. Im dalej zagłębiamy się w produkcję, tym większy niepokój zaczynamy odczuwać wraz z bohaterami. Pomiędzy postaciami powstaje ogromne napięcie, które jest niemalże namacalne. Każdą emocję widz wysysa wraz z kolejnymi minutami filmu. Atmosferę podkręca pełna napięcia muzyka, którą skomponował Radzimir Dębski.

Jest to celowy zabieg autorów, który ewidentnie udało im się osiągnąć. Oglądając „Atak paniki” nie sposób nie odczuwać szybszego bicia serca, choć w międzyczasie reżyser dba również o nasze dobre samopoczucie, rozbawiając do łez przygodami bohaterów, które można by nazwać nietypowymi, byłoby to jednak kłamstwem, gdy spojrzymy dookoła siebie. Zdamy sobie wówczas sprawę z tego, że wszystkie historie przedstawione w filmie zdarzają się Polakom każdego dnia, nawet jeżeli na potrzeby filmu zostały nieco przerysowane.

Czy warto obejrzeć "Atak paniki"?
Fotografia: YouTube

Niezwykłe jest to, że w polskim kinie w końcu powstał film, którego fabuła jest dość skomplikowana, jednak nie sprawia trudności samym twórcom. Reżyser postawił na film wielowątkowy, od czego powoli zaczyna się odchodzić na zachodzie, w Polsce jednak do tej pory nie doczekaliśmy się tego typu produkcji, którą można by było nazwać naprawdę udaną od początku do końca. Dlatego też nie zaryzykuję, gdy stwierdzę, że „Atak paniki” jest innowatorski. Reżyser stworzył mozaikę z wielu historii, które w momencie kulminacyjnym, gdy lawa emocji wybucha, łączą się w jedną całość. Skacze od obrazu do obrazu, nie gubiąc się, pozostałych twórców, ale przede wszystkim widza w całości opowieści. Pokazuje realizm, okraszony nieco sarkastycznym poczuciem humoru, które na pierwszą myśl mogą przywołać skojarzenia z „Dniem Świra”, a w drugiej kolejności uświadamiają nam prawdę o otaczającym nas świecie. Groteskę i autentyczność splata natomiast z nutą irracjonalności, gdy ogarnięci paniką bohaterowie zaczynają robić głupoty, które od jednej katastrofy prowadzą do następnej.

„Atak paniki” to film, którego w Polsce jeszcze nie było. Choć widać w nim inspirację wieloma różnymi dziełami, np. specyficznego humoru Koterskiego, opowieści wyjętych rodem z „MagnoliiAndersona, czy chociażby przerysowania, które dostrzec mogliśmy już np. u Allena, jest produkcją, z której możemy być naprawdę dumni. Każdy wielki artysta w jakiś sposób inspiruje się innymi. Ważne jednak jest to, żeby potrafić przekazać swój punkt widzenia odbiorcom. A to Pawłowi Maślonie na pewno się udało. To naprawdę dobra polska komedia, której nie trzeba się bać – emocje oszczędzajcie na oglądanie filmu, który już na samym początku porusza w momencie, gdy jesteśmy świadkami samobójstwa speakera radiowego. Czym więcej? Przekonajcie się sami. Od 19 stycznia można go zobaczyć w kinie

Czy warto obejrzeć "Atak paniki"?
Fotografia: YouTube
Czy warto obejrzeć "Atak paniki"?
Fotografia: YouTube
Czy warto obejrzeć "Atak paniki"?
Fotografia: YouTube

Katarzyna Leszczyńska

Oceń artykuł

Komentarze

Więcej newsów