Matki, żony i królowe – czyli najsilniejsze ekranowe postaci kobiece

10.06.2020
Matki, żony i królowe – czyli najsilniejsze ekranowe postaci kobiece
Fotografia: Materiały prasowe

Pożerają serca (czasem dosłownie), mordują, oszukują, a przy tym… bywają do bólu zabawne. Te filmy i seriale to dowód na to, że nie ma kina i dobrej opowieści bez wyrazistych postaci damskich.

Seks, kłamstwa i niedźwiedzie

Obrazek z epoki – XVIII-wieczna sypialnia, na łóżku siedzi blondwłosa dziewczyna w różowej sukni. Bez emocji pokazuje w stronę patrzącego powszechnie znany, obelżywy gest środkowym palcem. Urocza dama to przyszła władczyni Rosji – Katarzyna. A ten widok mówi nam już wiele o konwencji, w jakiej utrzymana jest produkcja.

wielka

Historia ma to do siebie, że bywa placem zabaw dla twórców filmów i seriali, ale w tym przypadku to wręcz szalony pełen atrakcji lunapark. O ile postać carycy Rosji była eksploatowana w popkulturze już wiele razy, tak „The Great” („Wielka”) to jazda bez trzymanki.

Niewinna i wrażliwa dziewczyna zostanie wkrótce rzucona w wir historii. Dodajmy – historii jednocześnie brutalnej, pełnej dworskich intryg, jak i zabawnej. Twórcy żonglują konwencjami – na jednym oddechu serwując nam komediowe gagi i sceny pełne czarnego humoru i groteski (weselna kolacja, gdzie główna bohaterka otrzymuje dość nietypowy prezent ślubny – żywego… niedźwiedzia). Mimo rewelacyjnej obsady męskiej (świetny Nicholas Hoult jako Piotr oraz przezabawny posiadacz najbardziej odstających uszu świata — Adam Godley) to na pierwszy plan zdecydowanie wybijają się silne postaci kobiece.

„Kiepsko uwodziłam, a on kiepsko rozumiał, że jest uwodzony. Gdy spytałam, czy zabije Piotra, krzyknął <FU*K> i uciekł”

Serial intrygą stoi, a istotne sprawy załatwia się tu spiskami, seksem i zmyślnymi układami towarzyskimi. Co można powiedzieć o postaciach kobiecych w „Wielkiej”?

Tu zacytujmy jedynie powtarzane notorycznie przez Piotra „Hurra!”

Mam smoka i nie zawaham się go użyć

Opowieści zmieniają wszystko, chociaż same się nie zmieniają, powracając z tymi samymi motywami. Jednym z nich jest transformacja od nic nieznaczącego bohatera do władcy i króla. Ale tu serialowa adaptacja prozy George’a R. R. Martina serwuje nam istny rollercoaster emocji. Posiłek z surowego końskiego serca, brutalny początek wielkiej miłości, jej tragiczny finał, utracona ciąża, „matkowanie” trójce smoków, budowanie najbardziej lojalnej armii na świecie… długo by wymieniać, ale te wszystkie rzeczy łączy jedna postać — Daenerys Targaryen. Matka, żona i kochanka, która jest jedną z najbardziej nieszablonowych i skomplikowanych postaci w całym uniwersum serialowej „Gry o tron”.

Kobieta zmienną jest, co widać po Dany. Od zahukanej nastolatki przechodzi do bycia pełnej współczucia wyzwolicielki uciśnionych, pewnej siebie liderki, po to by… zwariować. Ale to szaleństwo stanowi piękny koloryt ostatnich sezonów serialu. Destrukcja i chaos, siane przez smoki to majstersztyk CGI i teatr dla każdego, kto w produkcjach filmowych i telewizyjnych kocha najbardziej ogień i wybuchy.

Gdzie w tym wszystkim są na tle Deanerys postaci męskie? Ich kości bieleją we wszystkich zakątkach Westeros. A ci, którzy uciekli przed śmiercią (częstą i nagłą, jak to w uniwersum serialu) wypadają blado na tle Matki Smoków. Cóż…

"Jestem Daenerys Zrodzona z Burzy, z krwi starej Valyrii. Wezmę to, co mi się należy, z pomocą ognia i krwi!"

Matka siedzi z tyłu

Jeśli komuś wydaje się, że to Dany to matka-wariatka, powinien uważnie spojrzeć na „Teorię wielkiego podrywu”. Rzecz o nerdach, choć tak naprawdę pierwsze skrzypce grają tu kobiety. Nawet jeśli nie widać ich w kadrze jak matki Howarda. Popularne, acz niewyszukane żarty o „Twojej starej” idealnie oddają odpychający, ale przezabawny charakter Pani Wolowitz. Zajadająca się szpondrem, monstrualnie otyła i despotyczna psychicznie dominuje nad synem. Ale wtedy pojawia się inna kobieta – niekoniecznie cała na biało, która „uwalnia” Howiego z mentalnej niewoli. A przynajmniej się tak wydaje, bo Bernadette, mimo pozorów filigranowej blondynki to wyjątkowo silna i uparta postać. Jedna z tych, która gdy tupnie – słychać to w piekle.

Koleżanki z resztą nie są gorsze – Penny, z pozoru mało rozgarnięta, za to atrakcyjna dziewczyna, sprawia już w pierwszym sezonie, że cała paczka nerdów niemal pada do jej stóp.

Ale nie tylko seksapil tu chodzi. Swoją zaradnością i życiowym sprytem bije na głowę nawet głównych bohaterów z doktoratami.

Co ciekawe, twórcy serialu pozwolili tu sobie na mały żart przy okazji właśnie tej postaci. Ikoniczne sceny, kiedy Sheldon puka do drzwi jej mieszkania, powtarzając non stop „Penny, Penny, Penny” dały tropicielom ukrytych ciekawostek pole do popisu. Otóż stwierdzili oni, że Penny na nazwisko ma… także Penny (co wydaje się możliwe, bo jej pełna godność nie pojawia się w serialu ani razu)!

Bazinga!

Historie zmieniają wszystko. A motorem zmian w opowieściach są często kobiety. Piękne, mądre, brutalne, zabawne. Nie dające się zdefiniować.

Materiał Partnerski - HBO.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów