Maciej Stuhr ujawnia, dlaczego nie zagrał w trzeciej części "Listów do M.". Fanom serii to wyznanie może się nie spodobać

Anna Respondek 07.11.2017
"Listy do M."
Fotografia: Youtube/Listy do M. zwiastun 2

Aktor nie boi mówić się tego, co myśli.

Kariera Macieja Stuhra rozwija się w błyskawicznym tempie, pomimo tego, że aktor zawsze mówi to, co myśli i nie boi się brać udziału w kontrowersyjnych projektach.

Pod koniec października na Canal+ rozpoczęła się emisja serialu "Belfer 2", w którym gwiazdor gra główną rolę. Natomiast 10 listopada na ekrany kin wejdzie produkcja "Listy do M. 3", z którą jak do tej pory aktor był kojarzony. Jak informował "Super Express" Stuhr nie pojawi się w kolejnej części filmu, ponieważ "chciał złapać dwie sroki za ogon", czyli pogodzić pracę na dwóch planach filmowych

Myślał, że pogodzi pracę w "Belfrze" i "Listach". Jednak nikt nie chciał się zgodzić na ewentualne przestoje i zmiany planów zdjęciowych ustawianych pod gwiazdora - podawał informator tabloidu. 

Te doniesienia okazały się jednak nieprawdą. Stuhr w programie Karoliny Korwin-Piotrowskiej "DKF" postanowił odnieść się do sensacyjnych wiadomości podawanych przez dziennik. Aktor przyznał, że rozmawiał z producentami filmu, jednak według niego "Listy do M." powoli zamieniają się w serial i dlatego właśnie postanowił się z tego "wymiksować". 

Miałem rozmowę z producentami filmu "Listy do M.”. Uważam, że pierwsza część była naprawdę przyzwoita i nie musimy się jej wstydzić. Teraz zamienia się to powoli w serial, z którego się troszkę wymiksowałem, bo brakuje mi tej odwagi. Ileż lat mam jeszcze siedzieć w tym studiu i mówić: "Oto przychodzą święta”. Ja mówię: wyrzućmy go. Ja wiem, że są radiowcy po osiemdziesiątce, ale czy musimy o nich kręcić filmy? - pytał. 

Gwiazdor za przykład zaczął podawać komedie pochodzące z innych krajów. Według niego są one dużo bardziej odważne i przez to ciekawsze. 

Popatrzmy na brytyjskie komedie romantyczne, one są nieprawdopodobnie odważne. Jedna scena z "Love Actually”, gdzie jeden z bohaterów posuwa inną bohaterkę, kręcąc film porno, właściwie widzimy ich prawie nago i toczy się między nimi przeuroczy dialog. Takich scen w "Listach do M. 3” nie zobaczymy, ponieważ się boimy, boimy się wszystkiego - stwierdził. 

Wybieracie się do kina na kolejną część "Listów do M."? ;)

Oceń artykuł

Komentarze

Więcej newsów