Renee Zellweger w roli kultowej „Judy”. Dostanie Oscara?

Paulina Ermel 14.11.2019
Kadr z filmu "Judy"
Fotografia: Youtube.com/KinoCheckInternational

„Judy” już niebawem pojawi się w polskich kinach. W filmowej biografii ikoniczną postać Judy Garland zagrała Renee Zellweger. Miał to być wielki powrót aktorki po kilku latach nieobecności. Jak wyszło? Opinie są podzielone.

Z pewnością pamiętacie Dorotkę z filmowej adaptacji kultowej bajki o „Czarnoksiężniku z Oz”. Grająca ją Judy Garland była cudownym dzieckiem swoich czasów. Na scenie występowała od drugiego roku życia. Zaczynała od piosenki i wodewili, skończyła w filmach pełnometrażowych i ze swoim programem telewizyjnym. Niepozorna brunetka o ciemnych oczach odniosła gigantyczny sukces. Ale zapłaciła za to ogromną cenę.

"Judy": Renee Zellweger jako Judy Garland

„Judy” opowiada o tym, jak potoczyła się kariera Garland pod koniec lat 60. XX wieku. Wydawać by się mogło, że po zagraniu w licznych filmach i staniu się ikoną, kultowa piosenkarka i aktorka żyła jak w bajce. Otóż było zupełnie inaczej. Kariera od najmłodszych lat, wieczna presja ze strony rodziców i producentów, brak dzieciństwa ukształtowały późniejsze życie legendy. Samotne, pełne alkoholu, narkotyków i leków życie legendy.

W filmowej biografii wyreżyserowanej przez Ruperta Goolda widzimy upadek gwiazdy. Judy Garland słynęła z niezwykłego głosu, ogromnego talentu aktorskiego i charyzmy. I choć odnosiła sukces za sukcesem, ciągle wymagano od niej więcej i więcej. Studio filmowe widziało w niej potencjał, ale jednocześnie producentom wciąż coś nie pasowało już w samym wyglądzie młodej Judy. Dziewczyna nigdy nie zaznała normalności – nie miała przyjaciół, wolnego czasu, nie mogła nawet zjeść porządnego obiadu, gdyż mogłaby za bardzo przytyć. Od najmłodszych lat zażywała leki, dzięki którym mogła dawać z siebie 200 proc. To one sprawiły, że w późniejszych latach cierpiała na bezsenność.

Film „Judy” pokazuje ostatnie miesiące życia wielkiej, ale gasnącej gwiazdy, jaką była Judy Garland. To właśnie wtedy, w 1968 roku, wyjechała ona do Londynu dać kilka koncertów. Gwiazda miała mnóstwo długów, nie posiadała własnego domu, a wychowywała dwoje niedorosłych dzieci. Wyjazd do Londynu był konieczny, aby mogła zarobić pieniądze na ich dostatnie życie. Ostatecznie Garland zostawiła dzieci z ich ojcem w USA, a sama udała się w tym czasie na Wyspy.

„Judy” pokazuje dramat jednostki na wielu płaszczyznach. Judy miała problemy z głosem – przez to nie mogła dawać z siebie wszystkiego na scenie, a kiedy już na nią wychodziła, często była pijana i kompromitowała się przed widzami. Nie mogła odpowiednio zaopiekować się własnymi dziećmi, więc zawiodła jako matka. Ostatecznie też nie powiodło się jej 5. małżeństwo. W jednej ze scen zapytana przez lekarza, czy przyjmuje jakieś leki na depresję, odpowiedziała: „Tak, czterech mężów. Ale nie zadziałało”. Wygląda na to, że nie wyszło jej również w relacjach damsko-męskich. Judy nie miała u boku nikogo, kto by ją wspierał. Przez całe życie była samotna i mogła polegać wyłącznie na sobie.

Jak w tym dramacie biograficznym wypadła Renee Zellweger? Laureatka Oscara została ucharakteryzowana do roli tak, że trudno ją rozpoznać. Charakterystyczne blond włosy zakryła peruką z czarną krótką fryzurą. W roli Judy nosiła też umalowane czerwoną szminką usta i nieodłączne duże kolczyki. I choć charakteryzacja robi piorunujące wrażenie, a Renee z pewnością dobrze zagrała przydzieloną jej rolę, nie do końca „przesiąkła” samą Judy.

Zellweger mistrzowsko pokazała osobę, która przeszła w życiu naprawdę wiele. Wymalowanymi na twarzy emocjami i posturą pokazała ciężar, jaki niosła na swoich barkach osoba, która zyskała i jednocześnie straciła wszystko. Jednak aktorka nie do końca zagrała samą Judy. Garland to zdecydowanie jedna z najtragiczniejszych artystek Hollywood XX wieku. Smutna, doświadczona przez życie, opuszczona przez bliskich. Ale też niejednoznaczna. W recenzji „New York Magazine” czytamy: „[Judy] Była bardzo skomplikowaną postacią. Ale tutaj jest męczennicą”. I trudno się z tym nie zgodzić.

Film z pewnością warto zobaczyć dla samej historii – dramatyczny życiorys kultowej gwiazdy poruszy niejedno serce. Dzieło to jest także zlepkiem świetnych kadrów. Pierwsze sceny, w których widzimy młodą Francess Ethel Gumm (bo tak nazywała się Judy Garland) na planie „Czarnoksiężnika z Oz”, przenoszą nas do świata bajki. A później ta bajka traci kolory i wraz ze „staczaniem” się bohaterki, traci je również film. Reżyser rozpieszcza nas także prawdziwie hollywoodzką obsadą! Prócz kultowej Renee Zellweger możemy zobaczyć tu Richarda Cordery’ego, który wcielił się w postać Louisa B. Mayera. Ostatniego męża Judy Garland świetnie zagrał Finn Wittrock. W roli byłego ukochanego Judy, a także ojca jej dzieci, widzimy Rufusa Sewella. Z kolei dyrektora londyńskiego przybytku, w którym u schyłku kariery występowała Judy, zagrał fenomenalny Michael Gambon. Jeżeli jesteście fanami „Somwhere over the rainbow” i innych utworów w wykonaniu Judy, to także obrazek dla was.

Polska premiera „Judy” odbędzie się już 3 stycznia 2020 roku.

Ten niezwykły projekt robi furorę w sieci! Wszystko za sprawą zdjęć, na których pozuję gwiazdy ze swoimi młodszymi wcieleniami! Musicie to zobaczyć.                                              

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów