"365 dni" w porównaniu z tą produkcją to nic! Oto najbardziej pikantny film w historii polskiego kina

"Dzieje grzechu": Grażyna Długołęcka i Jerzy Zelnik w pikantnym kadrze z filmu
Fotografia: INPLUS/East News

Oto jeden z najbardziej pikantnych filmów w polskim kinie! "Dzieje grzechu" na ekrany weszły 45 lat temu.

Choć wydawać się może, że kino dopiero teraz przekracza wszelkie możliwe granice, niektóre kontrowersyjne produkcje wychodziły już w PRL-u. To wtedy na ekranach pojawił się film "Dzieje grzechu", który do dziś uznawany jest za jeden z najbardziej pikantnych filmów w historii polskiego kina. Choć jego premiera miała miejsce 45 lat temu, do dziś nie cichną emocje z nim związane. A kontrowersji było naprawdę wiele.

Zobacz także: Czy "365 dni" jest odważniejsze od "50 twarzy Greya"? Zagraniczni fani nie mają wątpliwości! 

"Dzieje grzechu": najbardziej pikantny film w polskim kinie!

"Dzieje grzechu" to film, który pojawił się na ekranach w 1975 roku. Jego reżyserem był Walerian Borowczyk. 

Film powstał na podstawie powieści Stefana Żeromskiego, która wyszła na początku XX wieku i tym samym została wówczas okrzyknięta "największym skandalem literackim epoki". 

Główną bohaterką produkcji jest Ewa Pobratyńska (Grażyna Długołęcka) - piękna panna z przyzwoitego domu. Zakochuje się w żonatym antropologu Łukaszu (Jerzy Zelnik). Wybucha między nimi płomienny romans, który w pewnym momencie mężczyzna postanawia przerwać. Kobieta jednak nie daje za wygraną i rusza za nim w podróż po Europie, jednocześnie wplątując się w kolejne romanse i kryminalne sytuacje. 

W filmie nie brakuje bardzo pikantnych i kontrowersyjnych jak na tamte czasy scen. To jednak nie same kadry budziły oburzenie, co późniejsze przepychanki Długołęckiej z reżyserem. Jak podaje Onet, aktorka w latach dziewięćdziesiątych zaczęła oskarżać Borowczyka o to, że wykorzystał jej naiwność. 

Chciał mnie rozbierać w scenach, które wcale do tego nie upoważniały. Nie potrafił zapanować nad swoimi emocjami... Próbował zmusić mnie, abym robiła rzeczy, na które się nie zgadzałam (…). Chciał widzieć, jak rozkładam nogi. Zaczynając film byłam czystą, młodą dziewczyną z tysiącami kompleksów, kończąc, byłam wystraszonym strzępem. Schudłam 14 kilogramów... Przeżywałam osobisty psychiczny dramat - mówiła wówczas Długołęcka. 

Borowczyk nie pozostał jej dłużny. Ripostował jej zarzuty w swojej książce "Moje polskie lata".

Nerwica psychiczna Długołęckiej wynika z niespełnionych w życiu czynów, których domagał się jej popęd płciowy - pisał.

Reżyser dodał też, że to aktorka próbowała go uwieść. Choć ich przepychanki w końcu ucichły, do dziś ta produkcja pozostaje jedną z najbardziej emocjonujących w historii kina. 

Zobacz także: Lubisz "365 dni"? Przekonaj się, jak uważnie oglądałeś ten film!

Niektóre seriale są naprawdę odważne. Wybraliśmy 10 produkcji telewizyjnych, które aż kipią erotyzmem. Są w nich naprawdę gorące sceny seksu.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów