Bertolucci zniszczył życie aktorki. Czuje się winny, ale nie żałuje sceny gwałtu w "Ostatnim Tangu w Paryżu"

Redakcja 05.12.2016
Scena z "Ostatniego tanga w Paryżu".
Fotografia: materiały prasowe

Bertolucci to jeden z największych reżyserów w historii. Jednak po tym zeznaniu zraził do siebie wielu fanów. 

Tytuł najbardziej skandalicznego filmu już na zawsze będzie należał do "Ostatniego tanga w Paryżu". Niewątpliwie przełomowy w światowej kinematografii obraz, dzieło wielkiego Bernardo Bertolucciego, od początku grudnia znów jest na językach całego świata. Okazało się, że na planie filmu z 1972 roku doszło do bardzo przykrej sytuacji, która po kilkudziesięciu latach od premiery ciąży na sumieniu reżysera.

Do sieci wypłynął fragment wywiadu telewizyjnego z 2013 roku, w którym Bernardo Bertolucci opowiedział o jednej z najmocniejszych scen "Tanga". 19-letnia aktorka Maria Schneider nie została poinformowana, że weźmie udział w scenie gwałtu analnego. Bertolucci i grający główną rolę Marlon Brando, wtedy 48-letni mężczyzna, wpadli na pomysł ten przy śniadaniu. Inspiracją do brutalnej sceny miała być bagietka i masło.

Wykorzystana 

Niczego nieświadoma, początkująca aktorka została zaskoczona sceną gwałtu analnego przy użyciu masła, która nie była zawarta w scenariuszu. Nie wiedziała wtedy, że nie ma obowiązku brania udziału w czymś, co sprawiało jej przykrość jako aktorce, a nie bohaterce. Po latach wyznała, że korzystając z doświadczenia współpracy z Bertoluccim zadbałaby o to, aby na planie "Ostatniego Tanga w Paryżu" towarzyszył jej prawnik. 

W 2011 roku Schneider zmarła na nowotwór, a Bernardo Bertolucci zaczął zmagać się z wyrzutami sumienia. Wyznał, że żałuje, że nie zdążył przeprosić jej za brutalne traktowanie na planie filmu z 1972 roku. Przyznał jednak, że chciał, aby na ekranie była widoczna autentyczna reakcja dziewczyny. 

Chciałem, aby zachowywała się, jakby była upokorzona. Myślę, że nienawidziła mnie i Marlona, ponieważ nie uprzedziliśmy jej o zmianach. Aby coś osiągnąć, myślę, że trzeba być całkowicie wolnym. Nie chciałem, aby Maria zagrała upokorzenie i wściekłość. Chciałem, aby czuła wściekłość i upokorzenie. Potem przez całe życie mnie nienawidziła – powiedział reżyser w sensacyjnym nagraniu.

Po "Ostatnim Tangu w Paryżu" Schneider już nigdy nie zdecydowała się wystąpić na ekranie nago. W wywiadzie udzielonym "Daily Mail" w 2007 roku wyznała, że na planie filmu czuła się zgwałcona przez Marlona Brando, a doświadczenie współpracy z Bertoluccim doprowadziło do jej problemów psychicznych. Aktorka nadużywała narkotyków i miała za sobą próby samobójcze. Jej wypowiedź sprzed dekady wybrzmiewa głośniej teraz, kiedy opublikowano nagranie, w którym Bernardo Bertolucci przyznaje się do tego, że zniszczył ją z premedytacją, dla jednej sceny.

Opublikowany w grudniu 2016 roku wywiad wywołał burzę w mediach społecznościowych. Internauci i aktorzy, tacy jak na przykład Anna Kendrick stwierdzili, że przez tę informację zaczęli inaczej patrzeć na twórczość Bertolucciego.

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów