Zagraniczne media miażdżą film "365 dni"! Portal "Variety" nie zostawił na nim suchej nitki

Anna-Maria Sieklucka w zielonej sukience, Michele Morrone w szarym garniturze i Blanka Lipińska w bordowej obcisłej sukience i okularach na ogłoszeniu obsady "365 dni"
Fotografia: ADAM JANKOWSKI/REPORTER/East News

"365 dni" pod obstrzałem zagranicznych mediów! Recenzentka "Variety" i inni nie zostawiają na filmie suchej nitki! Podobnie internauci.

"365 dni" niemal od początku budzi wiele kontrowersji. Blanka Lipińska stworzyła książkę, która miała być połączeniem "Pięćdziesięciu twarzy Greya" i "Ojca chrzestnego". Czy jej się to udało, każdy z nas może ocenić samemu, zapoznając się z lekturą lub oglądając film na jej podstawie, który od pewnego czasu dostępny jest na platformie Netflix. Produkcja jednak do udanych nie należy, o czym pisały najpierw polskie, a teraz zagraniczne media. Niektóre z nich nie zostawiły na "365 dniach" suchej nitki.

Zobacz także: Brytyjczycy oszaleli na punkcie filmu Blanki Lipińskiej! "To najbardziej perwersyjna rzecz, jaką widzieli"

"365 dni" pod obstrzałem zagranicznych mediów! Opinie "Variety" i inne

"365 dni" od kilku dni podbija zagraniczne platformy Netflixa. Trudno się dziwić, że film okrzyknięty "polską wersją Greya", budzi takie zainteresowanie. Po seansie jednak u większości widzów pozostał niesmak.

Zagraniczne media nie zostawiają suchej nitki na filmie na podstawie książki Blanki Lipińskiej. Jedna z najostrzejszych recenzji pojawiła się na portalu "Variety". 

Całkowicie okropny, politycznie budzący zastrzeżenia, czasem przezabawny polski seks-maraton, po którym z trudem łapie się dech w piersiach i przegląda listy Netflixa - napisała Jessica Kiang.

Recenzentka "Variety" nazwała film "obrzydliwą wersją bajki "Piękna i bestia", w której Piękna świetnie się czuje w niewoli i będzie tolerować to, że Bestia zabija mieszkańców wioski, o ile da jej kilka orgazmów na jachcie". Jej zdaniem główna bohaterka jest "próżną idiotką", a Massimo jest w tym filmie wyłącznie po to, by budzić pożądanie kobiet.

Sceny seksu są najlepsze w tym filmie, głównie dlatego, że bohaterzy nie rozmawiają i miło się na nich patrzy, bez względu na to, czy angażują się w jakieś lekkie dławienie na łodzi, czy uprawiają seks przy oknie na najwyższym piętrze z panoramicznym widokiem na miasto - dodaje Kiang. 

Nie tylko "Variety" nie zostawiło na "365 dniach" suchej nitki. Również inne zagraniczne media są zażenowane tym filmem.

Bez smaku, antyfeministyczny, jałowy intelektualnie - pisze "Decider". 

Polecałabym Netflixowi zamieszczenie adnotacji przy tym filmie, że jest instrukcją, czego nie robić w zdrowym związku - możemy przeczytać na łamach "Cosmopolitan". 

"The Observer" zarzuca natomiast Lipińskiej romantyzowanie syndromu sztokholmskiego. Media to jednak nie wszystko. Okazuje się, że także widzowie mają złe odczucia po obejrzeniu "365 dni". Na Twitterze na produkcję wylało się wiadro krytyki. 

Prawdopodobnie jeden z najgorszych filmów stulecia. 

Najwyraźniej #MeToo jeszcze nie dotarło do Polski...

Poziom cringe’u wyszedł poza skalę. Angielski prawie tak zły jak fabuła. Jeśli chcesz to oglądać, lepiej się upij - piszą.

Są jednak także tacy, którym film się podoba. Przede wszystkim są to jednak fanki Michele Morrone, czego można było się spodziewać jeszcze przed premierą "365 dni'.

Zobacz także: Lubisz "365 dni"? Netflix ma dla ciebie więcej! 5 filmów tego typu, które musisz zobaczyć

Podobało ci się "365 dni"? Oglądałeś uważnie ten film? Sprawdź, jak wiele o nim wiesz! 

Anna-Maria Sieklucka i Michele Morrone na planie filmu "365 dni"
Rozwiąż quiz

Lubisz "365 dni"? Przekonaj się, jak uważnie oglądałeś ten film!

Anna-Maria Sieklucka i Michele Morrone na planie filmu "365 dni"

1. Jak Massimo dowiedział się o istnieniu Laury?

Oceń artykuł

Komentarze

Przeczytaj więcej

Więcej newsów