23.03.2017 15:51

Przydatne kłamstwa, czyli czego lepiej nie mówić w trakcie rozmowy rekrutacyjnej

Krótka rozmowa może zaważyć na naszej karierze zawodowej. Lepiej poprowadzić ją umiejętnie. 

Czego nie mówić na rozmowie o pracę?

Fotografia: Pixabay

Na początku ustalmy – kłamstwa nie są dobre! Ale... czy alternatywą zawsze jest mówienie absolutnie wszystkiego jak na spowiedzi? ;) Niekoniecznie.

Szczególnie podczas rozmowy rekrutacyjnej, kiedy to chcemy przedstawić się w jak najlepszym świetle. Zanim więc rozpoczniesz nerwowy słowotok, zastanów się, jakich rzeczy lepiej nie mówić na takim spotkaniu.

Festiwal żalów

Odchodzisz z pracy lub ją straciłeś. W obu przypadkach prawdopodobnie nie myślisz już o niej w samych superlatywach. Rekruter zdaje sobie z tego sprawę. Przecież nie zmieniałbyś pracy, gdyby poprzednia w pełni Cię satysfakcjonowała. Niektórzy myślą, że oczerniając swojego byłego pracodawcę przypodobają się rekruterowi i udowodnią, że są naprawdę zdeterminowani, żeby znaleźć nowe zajęcie.

Niestety, osoby, które decydują o zatrudnieniu, cenią dojrzałość, a w tym pozytywne kończenie wcześniejszych relacji zawodowych i niepalenie za sobą mostów. W końcu ludzie często powtarzają swoje zachowania, więc nie zdziw się, jeśli ktoś pomyśli, że za pół roku będziesz narzekać na kolejnej rozmowie.

Szybki Bill

Jesteś ciągle w biegu – znamy, rozumiemy. Jednak spotkanie rekrutacyjne wymaga pełnego skupieniai wygospodarowania odpowiedniej ilości czasu. Niech Twoim pierwszym po podaniu ręki pytaniem nie będzie "Jak długo potrwa spotkanie? Za godzinę mam następne…".

Nie zapomnij też o wyłączeniu telefonu, a jeśli tego nie zrobisz i złośliwy aparat zacznie dzwonić – pod żadnym pozorem nie przerywaj rozmowy, pytając czy możesz na 5 minut wyjść (chyba, że dzwoni Twoja żona, której termin porodu przewidziano na dzień spotkania – wtedy odbierz!).

Spoko, ekstra, fun

Często w sytuacjach stresowych popadamy w słowotok i zupełnie zapominamy o elokwencji. Rekruterzy wiedzą o tym i często przymykają oczy na "eeee" i mniej składne wypowiedzi. Zupełną inną bajką są kolokwializmy i wulgaryzmy. Nie próbuj spoufalać się ze swoim rozmówcą w ten sposób – najpewniej osiągniesz efekt odwrotny do zamierzonego.

"To jest w moim CV"

To oczywiste, że wszystkie najistotniejsze informacje na swój temat umieściłeś w CV i możesz oczekiwać od rekrutera, że w trakcie spotkania zna je już na pamięć. No… niezupełnie. Nie zdziw się, kiedy zostaniesz zapytany o wcześniejsze doświadczenie zawodowe, chociaż dokładnie je opisałeś. Wymowne wskazywanie palcem na dokument nie jest dobrym pomysłem. Po prostu odpowiedz na zadane pytanie i postaraj się dodać kilka nowych informacji.

Desperacja

Wszyscy przechodzimy przez trudne okresy, a poszukiwanie pracy nie ułatwia sprawy. Jednak rozmowa rekrutacyjna to nie wizyta u psychoterapeuty ani spotkanie z przyjacielem. Próby zdobycia pracy "na litość" i wielokrotne podkreślanie, jak bardzo potrzebujesz tego stanowiska nie przybliżą Cię do sukcesu. Zamiast pokazywania desperacji, postaw na umiejętne przedstawienie swoich kompetencji.

Dla bezpieczeństwa radzimy również nie przyznawać się, że odwiedziłeś wszystkie profile w mediach społecznościowych swoich potencjalnych przełożonych i wiesz, gdzie chodzą na kawę oraz jak mają na imię ich dzieci...

Powodzenia!

Piotr Jabłoński
Piotr Jabłoński

Były rekruter, zdobywał doświadczenie w firmach doradztwa personalnego i w wewnętrznych działach HR. Przeprowadził ponad 200 procesów rekrutacyjnych na różne szczeble stanowisk dla polskich i międzynarodowych organizacji.

Szum informacyjny, brak wiedzy kandydatów na temat mechanizmów rządzących rynkiem pracy w epoce mediów społecznościowych oraz kłopoty w komunikacji na linii: kandydat - rekruter - pracodawca, zainspirowały go do przejścia na „trzecią stronę mocy” i założenia firmy doradczej Career & CV Experts, gdzie wraz zespołem Konsultantów od ponad 5 lat, skutecznie wspiera swoich Klientów w podejmowaniu strategicznych decyzji, związanych z rozwojem ich karier oraz efektywnym poruszaniu się po rynku pracy.

Wierzy, że gdyby przynajmniej połowa kandydatów, którzy nie otrzymali obiecanej informacji zwrotnej od rekruterów, zamiast obrażać się na nich, nagłośniłaby sprawę w mediach społecznościowych to zjawisko szybko przestałoby istnieć.