14.03.2017 14:18

Piosenka, film, a może kawałek ciasta? CV to nie tylko kartka

Coraz więcej osób stara się przekonać do siebie rekrutera w niekonwencjonalny sposób.

Kreatywne CV

Fotografia: Pixabay

Kartka A4, a może dwie – czy to już wszystko, na co możemy sobie pozwolić, przygotowując CV? Doświadczenia rekruterów i wszystkich innych, którzy mieli przyjemność kogoś zatrudniać, wyraźnie pokazują, że nie. Jakimi popisami kreatywności wykazali się kandydaci?

Przez żołądek do serca rekrutera

Podobno wszystkich da się do siebie przekonać smacznym jedzeniem. Kandydaci z talentem kulinarnym wiedzą o tym najlepiej i z pełną świadomością wykorzystują swoje umiejętności. Znamy przypadki, kiedy do firmy zamiast dokumentów aplikacyjnych wysłano pyszny (i piękny!) tort z napisem zachęcającym do lepszego poznania kandydata. Popularne są również babeczki, muffiny, pączki czy rogaliki. Niektórzy nie poprzestają na CV i smaczny zwyczaj kontynuują też na rozmowie, zabierając ze sobą pudełko pyszności. No cóż, trudno zaprzeczyć, że najedzeni jesteśmy w lepszym humorze, prawda?  

Wideo

Digital wchodzi w każdy aspekt naszego życia, również ten związany z szukaniem pracy. Strony internetowe i portale społecznościowe coraz chętniej promują videocontent zamiast tekstów, dlatego nietrudno się dziwić, że niektórzy przesyłają swoją aplikację w formie filmu. Nawet jeśli kandydat nie przedstawi w nagraniu nic, czego nie byłoby w papierowej wersji jego aplikacji, na pewno ma większe szanse na to, że zostanie zapamiętany. Minusy? Wysyłając CV w postaci video, warto upewnić się, że nie dopadnie nas złośliwość techniki, a format pliku będzie mógł otworzyć każdy bez pomocy specjalisty IT.

Piosenka jest dobra na wszystko

Śpiewać każdy może i najwyraźniej gdzie tylko może. Nawet w potencjalnej pracy. Nieco odważniejsi kandydaci pewni swojego (niekoniecznie zawsze scenicznego...) głosu decydują się na wyśpiewanie zalet swojej osoby. Czy działa? Cóż, wszystko zależy pewnie od gustu muzycznego osoby przeprowadzającej rekrutację.

Aukcja?

Na pewno wiecie, że na charytatywnych aukcjach można kupić spotkanie ze sławnym piłkarzem czy kolację z aktorką. Pewien kandydat udowodnił, że portal sprzedażowy może być również świetnym miejscem do umieszczenia swojego CV. Mężczyzna "wystawił się" na aukcji na portalu eBay, jako cenę podając oczekiwaną pensję. Podobno się udało!

Otwarta książka

Czasochłonne, ale na pewno wyróżniające się, szczególnie w przypadku tych, którzy aplikują na stanowiska związane z tworzeniem tekstów. Napisanie CV w formie książki na swój temat to coś na tyle specyficznego, że możemy odpuścić sobie zastosowanie reguły „zwięzłe znaczy lepsze”. Wersja dla bardziej leniwych? Proponujemy reportaż lub kolumne plotkarską J

Gra

Innym ze sposobów może być stworzenie gry na swój temat. Można ją przygotować zarówno w wersji elektronicznej, jak i decydując się na standardową planszówkę. Wbrew pozorom pomysł może pokazać naprawdę dużo informacji na temat aplikującego.

Pamiętajcie, że kreatywne nie zawsze oznacza odpowiednie. Nie wysyłajcie rekruterom prezentów na ich prywatny adres (fakt, że go poznaliście jest... dziwny) i nie przyprowadzajcie na rozmowę rekrutacyjną swojej mamy, nawet jeśli może powiedzieć o Was same najlepsze rzeczy. Dosiadanie się do potencjalnego przyszłego szefa w jego ulubionej restauracji też nie jest najlepszym pomysłem.

Piotr Jabłoński
Piotr Jabłoński

Były rekruter, zdobywał doświadczenie w firmach doradztwa personalnego i w wewnętrznych działach HR. Przeprowadził ponad 200 procesów rekrutacyjnych na różne szczeble stanowisk dla polskich i międzynarodowych organizacji.

Szum informacyjny, brak wiedzy kandydatów na temat mechanizmów rządzących rynkiem pracy w epoce mediów społecznościowych oraz kłopoty w komunikacji na linii: kandydat - rekruter - pracodawca, zainspirowały go do przejścia na „trzecią stronę mocy” i założenia firmy doradczej Career & CV Experts, gdzie wraz zespołem Konsultantów od ponad 5 lat, skutecznie wspiera swoich Klientów w podejmowaniu strategicznych decyzji, związanych z rozwojem ich karier oraz efektywnym poruszaniu się po rynku pracy.

Wierzy, że gdyby przynajmniej połowa kandydatów, którzy nie otrzymali obiecanej informacji zwrotnej od rekruterów, zamiast obrażać się na nich, nagłośniłaby sprawę w mediach społecznościowych to zjawisko szybko przestałoby istnieć.