19.05.2017 11:20

Wykorzystał dwa koła ratunkowe na pierwsze pytanie. Potem było jeszcze gorzej

Nic dziwnego, że teleturniej pokazywany w TVN bije rekordy oglądalności.

Hubert Urbański

Fotografia: East News

Uczestnicy "Milionerów" muszą wykazać się zarówno osobowością, refleksem, jak i ponadprzeciętną wiedzą, aby zasiąść przed Hubertem Urbańskim w studiu. Jednak czasem potrzebna jest odrobina szczęścia i dobra intuicja. Szkoda, że tych rzeczy zabrakło Michałowi Szuberowi. Bardzo długo zastanawiał się bowiem nad pierwszym pytaniem otwierającym mu drogę do miliona wartym zaledwie 500 złotych.

Pan Michał musiał odpowiedzieć, czym w rowerze jest "baranek". Mógł wybrać między typem kierownicy, lusterkiem na nóżce, elektronicznym dzwonkiem lub rodzajem siodełka. Pozornie banalne pytanie okazało się zaporowe dla uczestnika z Poznania. Postanowił więc poprosić o pomoc publiczność. Niezdecydowane na sali osoby udzieliły różnych odpowiedzi, potrzebne było sięgnięcie po kolejne koło ratunkowe - "pół na pół".

Tym razem się udało. Zastanawiając się jeszcze przez chwilę nad dwiema opcjami, zawodnik ostatecznie zaznaczył poprawną odpowiedź. Po błyskawicznym przejściu przez drugie pytanie i zdobyciu gwarantowanej kwoty tysiąca złotych, znowu pojawiły się problemy. Hubert Urbański przeczytał pytanie: "Czeski kveten to polski...?". Do wyboru były cztery miesiące - kwiecień, maj, czerwiec i lipiec.

Do trzech razy sztuka

Lekko zbity z tropu po mało udanym początku, pan Michał znowu zaczął się głowić nad rozwiązaniem i podaniem właściwej nazwy. Nie chciał przedłużać oczekiwania telewidzów, poszedł za swoją intuicją.

"

Myślę, że raczej kwiecień. Nic innego nie wymyślę. [...] Zostańmy przy tym kwietniu. Mimo wszystko czeski to jest język słowiański - argumentował swoje rozumowanie zawodnik z Poznania w trakcie "Milionerów". "

Niestety, prowadzący program nie miał dobrych wieści dla Michała Szubera. Zdziwiony uczestnik z niedowierzaniem spoglądał na znajdujący się przed nim ekran, wskazujący poprawną odpowiedź - maj. Na otarcie łez (i potu) został mu tylko gwarantowany tysiąc złotych, z którymi opuścił studiu zaledwie 8 minut po rozpoczęciu odcinka.

Internauci od razu wytknęli pechowcowi brakująca wiedzę i nonszalancję w korzystaniu z cennych kół ratunkowych, ale w komentarzach pojawiły się też słowa zrozumienia jego sytuacji. Mimo wszystko, dzięki sytuacjom takim jak ta, pierwsza po wieloletniej przerwie edycja "Milionerów" żyje własnym życiem w mediach społecznościowych praktycznie po każdej emisji.

Milionerzy komentarze

Fotografia: Twitter.com

Oglądasz "Milionerów"?