04.11.2016 15:37

Przyznać albo nie przyznać się do zdrady. Oto jest pytanie, a odpowiedź mniej oczywista niż myślimy

Przyznając się do zdrady myślimy o wyrzutach sumienia, a nie o konsekwencjach. I to jest nasz błąd. 

Zdrada

Fotografia: Pixabay

Bardzo wiele związków rozpada się w wyniku zdrady. Osoba zdradzona często nie jest w stanie poradzić sobie z niewiernością partnera i najlepszym wyjściem wydaje jej się po prostu rozstanie.

Bywa też i tak, że o rozstaniu mowy być nie może, bo… o zdradzie też nigdy nie było mowy. Wiele osób jest zdania, że o niewierności, która czasem jest tylko jednorazowym wyskokiem, lepiej jest partnerowi nie mówić. A zdrady, niestety, nie są rzadkością. Badania pokazują, że do niewierności przyznają się częściej mężczyźni niż kobiety. W Polsce do zdrady przyznaje się co trzecia, czwarta osoba, ale tylko 16-17 procent z nich to kobiety. Czy to oznacza, że nie jesteśmy stworzeni do monogamii? 

"

Różni badacze podają różne dane. Antropolodzy zwracają uwagę, że w większości społeczeństw ma panować poligamia. Ale jak się przyjrzymy bliżej tym danym to okazuje się, że faktycznie jest to większa część społeczeństw, ale są one mniej liczne. W bardziej licznych obowiązuje jednak jednożeństwo - mówi psycholog i seksuolog Anna Golan w rozmowie z Radio Zet Chilli.  "

Jedni zdradzają, bo ich partner nie jest w stanie spełnić ich seksualnych fantazji. Drudzy zdradzają, bo w ich związku po prostu wieje nudą i chcą sprawdzić, jak będzie smakował seks z kimś innym. Jeszcze inni dopuszczają się zdrady pod wpływem chwili i zbyt dużej ilości wypitego alkoholu. Kolejni - z niedojrzałości lub zwykłej ciekawości. Dla większości z nich, niewierność nie ma jednak większego znaczenia. Jak tłumaczy Anna Golan, często mężczyźni mówią, że kochają swoją żonę i tak naprawdę nic nie chcą zmienić w swoim życiu.

Trzymaj język za zębami

Czy do zdrady zawsze powinniśmy się przyznawać? Czy jednak ten sekret powinniśmy trzymać już zawsze w tajemnicy? Tu też odpowiedź nie jest oczywista. Są osoby, które chcąc być fair i nie mogąc poradzić sobie z dręczącymi ich wyrzutami sumienia, przyznają się do skoku w bok. Często przy tym nie zastanawiają się nad konsekwencjami. A wszystko zależy od motywacji. 

"

Jeżeli jesteśmy powodowani tylko wyrzutami sumienia, czyli myślimy sobie: "Jak to wyznam to już nie będzie mnie to dręczyło, to będzie oczyszczenie i poczuje ulgę", to wówczas przerzucamy ten ciężar na partnera. Dla nas ta sytuacja jest oczyszczająca, a dla niego bardzo trudna. Jeżeli zastanawiamy się nad tym czy poinformować o swojej zdradzie to musimy wyobrazić sobie konsekwencje. Jeżeli to była jednorazowa sytuacja, o której myślimy że się nigdy nie powtórzy ponieważ już wiemy, że te wyrzuty sumienia to przykre uczucie, to powiedzenie tego w naszym związku pewnie nic nie poprawi, nic nie zmieni bo nie ma takich rzeczy, które musielibyśmy przepracować - twierdzi Anna Golan. "

Z drugiej strony psycholog radzi, aby w sytuacji, gdy zauważymy, że jesteśmy mało odporni na pokusy, czy chociażby to kryzys w związku spowodował, że dopuściliśmy się zdrady - czasem warto o tym porozmawiać i wspólnie przepracować ten problem. Dzięki temu dowiemy się, gdzie w naszej relacji popełniliśmy błędy. 

Zapewne część zdradzających tłumaczy się winą obarczając "gen zdradzania". Niestety, to kiepskie wytłumaczenie - nie mamy przecież pewności, że on faktycznie istnieje. Przed kolejnym skokiem w bok warto więc zastanowić się jeszcze raz, czy tak naprawdę tego chcemy. Nie wszystkie zdradzone osoby potrafią dalej żyć i w pełni ufać ludziom. 

Tytuł audycji: Hani Bal
Prowadzi: Hania Rydlewska
Goście: Dominika Nawrocka
Data emisji: 30.10.2016
Godzina emisji: 22:00