19.10.2017 12:48

Po czym poznać, że jest się zakochanym? Oto najważniejsze "symptomy"

Teraz wszystko stało się jasne.

Zakochanie

Fotografia: Pexels

Zakochanie to zazwyczaj przyjemny stan, dzięki któremu czujemy przysłowiowe "motyle w brzuchu" i "szczerzymy się" sami do siebie, nie do końca wiedząc dlaczego. Nie opuszcza nas jednak wtedy myśl, że coś zawładnęło naszym ciałem i powoli zaczynamy się zachowywać, jak nie do końca stabilni emocjonalne. 

Okazuje się, że wszystkie uczucia, jakie wtedy nami targają, mają związek z burzą hormonów, która na jakiś czas odbiera nam zdolność "trzeźwego" myślenia. Jakie zmiany zachodzą w organizmie człowieka i co do nich doprowadza? Istnieje kilka odpowiedzi na to pytanie. 

giphy (50)

Za wszystko odpowiada "szalony" mózg

Choć chcielibyśmy myśleć, że zakochanie to jedynie kwestia wyższych uczuć nie mających nic wspólnego z fizycznością, to niestety sprawa wygląda zupełnie inaczej. W trakcie zakochania w mózgu aktywizują się ośrodki odpowiedzialne za emocje i odczuwanie przyjemności. Każdy z nich odpowiada za inną funkcję. Zakręt obręczy, wyspa i hipokamp przyczyniają się do rozwoju uczucia, podwzgórze wydziela hormony niezbędne w procesie zakochania, takie jak dopaminę i oksytocynę oraz znacząco wpływa na popęd oraz poziom emocji. 

W całym procesie bierze również udział ciało migdałowate, które ma analizować i przetwarzać napływające informacje, co zdecydowanie nie idzie mu za dobrze oraz przysadka mózgowa, która na nasze szczęście magazynuje wszystkie "ogłupiające" hormony. 

giphy-downsized

Fazy miłości

Istnieje pięć podstawowych faz miłości, które od zwykłego zauroczenia prowadzą do trwałego i silnego uczucia. W pierwszej fazie przechowywane w hipokampie doświadczenia i skojarzenia decydują o tym, czy poczujemy do danej osoby sympatię. W drugiej fazie nad "zauroczonymi" biorą górą hormony odpowiedzialne za popęd i uwaga partnerów skierowana jest na kontakt fizyczny.

Dopiero w tym momencie docieramy do zakochania, podczas którego nasz organizm produkuje adrenalinę mającą pobudzić nas do działania oraz fenyloetyloaminę, przez którą nie widzimy wad partnera. Uaktywniają się również inne hormony powodujące radość bliską oszołomieniu i niechęć do jedzenie i picia. Teraz już rozumiecie, dlaczego wtedy można żyć o samą "miłością". 

Ostatnie dwie fazy prowadzą do miłości dojrzałej, człowiek zaczyna się przyzwyczajać do szalejących hormonów i uodparnia się na nie. U niektórych może to powodować fazę "głodu", która staje się bodźcem do poszukania nowego partnera. U pozostałych par zauważa się coraz większe przywiązanie i radość z bycia razem. 

Lubicie być zakochani? ;)

giphy-downsized