Skip to main content

Muzyka

Miles Davis - 1986-1991 The Warner Years

Miles Davis - 1986-1991 The Warner Years

Geniusz jazzu tym razem w pięciopłytowym podsumowaniu, obejmującym końcowy okres jego kariery, w którym przeniósł się z wytwórni Columbia pod skrzydła Warner Bros. W pięciu latach, które obejmuje prezentowany zestaw, Miles Davis pracował dużo, a przede wszystkim zachwycał oraz zaskakiwał wielbicieli i krytyków. Geniusz jazzu zaczął bowiem mocno flirtować z nowoczesną elektroniką, brzmieniami popowymi, hiphopowymi.

Jak zwykle nigdy nie przejmował się recenzentami i uważał, że w muzyce nie ma granic oraz że nie ma czegoś takiego, jak instrument pasujący lub niepasujący do jazzu. Dzięki takiemu podejściu stał się jednym z największych nowatorów w historii gatunku. Opisywany za pomocą muzyki końcowy etap kariery Milesa zaowocował choćby tak genialnym wydawnictwem, jak "Tutu" (1986), na którym obok choćby Marcusa Millera i Omara Hakima pojawił się polski skrzypek Michał Urbaniak. Po raz kolejny okazało się, że to Davis miał rację ryzykując, nie zaś jazzowi puryści. Album spotkał się z doskonałym przyjęciem i dał artyście dwie nagrody Grammy. A przede wszystkim katapultował jego karierę na niespotykany wcześniej wymiar. Miles stał się wielką, światową gwiazdą, niemalże porównywalną z popowymi. Zastrzyk sukcesu zaowocował kolejnymi doskonałymi płytami studyjnymi, jak "Amandla" (1989) i ostatnią w dorobku, wydaną po śmierci artysty "Doo-Bop" (1992), które także znalazły się w prezentowanym zestawie. Co jeszcze na nim znajdziemy? Całkiem sporo. Są kompozycje Milesa do filmów "Siesta" i "Dingo", koncertowe nagrania z festiwalu w Montreux z Quincym Jonesem, jak również parę niewydanych wcześniej utworów (w tym z Prince'em!) oraz kilka piosenek (m.in. Chaki Khan) z gościnnym udziałem Davisa. Ciekawą notkę na potrzeby boxu napisał znany krytyk jazzowy Ashley Kahn. Miles Davis zmarł 28 września 1991 roku. W 2011 mija równo 20 lat od śmierci artysty. Prezentowany box jest nie tylko pięknym uczczeniem jubileuszu, lecz również dowodzi, w jak wielkiej formie był Miles pod koniec życia i jak wiele mógłby jeszcze zrobić dla muzyki, gdyby wciąż był wśród nas. Nie ma go z nami, lecz jego muzyka będzie zawsze.

 

Nowy komentarz

Miles Davies - jego imię i nazwisko to już jazz :) Zaraz włączę sobie Tutu jeszcze raz (wczoraj w TV można było obejrzeć koncert na niemieckim Klaviersommer w 1987r. z promującej płytę trasy koncertowej) Reszty tego boxu niestety nie mam. A faktycznie te ostatnie płyty są niedoścignione. Fantastyczne wydawnictwo.

That's the perfect isnihgt in a thread like this.

This is a really intelligent way to asnewr the question.

 
%s1 / %s2
- +