Muzyka
"Ladies' Jazz vol. 7"
Jeszcze przed siódmą edycją Festiwalu w Gdyni przygotowano dla Państwa specjalnie na lato 2011 siódmą już płytę z „ladiesjazzowej” serii. Znajdziecie Państwo na niej wszystkie gwiazdy tegorocznego festiwalu. Incognito prezentuję tu w niezwykle interesującej wersji ich sztandarowego przeboju „Always There” zaśpiewanego oczywiście przez Jocelyn Brown oraz utwór „Baby it’s all right” tym razem z Imaani w roli wokalistki.
Zamieszczono też na tej kompilacji dwie piosenki Brendy Boykin „Wonderful” i „Be my lover” pochodzące z jej solowego albumu Chocolate & Chili oraz fantastyczny współpracujący z nią Club des Belugas z utworem „Zoo Zizaro” z wydanego w 2010 roku albumu pod tym samym tytułem. Ponadto na tej płycie znajdziecie Państwo też dwa utwory Fredriki Stahl - szwedzkiej wokalistki - mieszkającej na stałe w Paryżu i uznawanej za jedna z największych młodych gwiazd muzyki jazzowej. Otwierający tę kompilację „I’ll win your heart” pochodzi z jej drugiej płyty Tributaries, a jej drugi utwór „Rocket trip to Mars” wybrano z jej najnowszego albumu Sweep me away. Na tej kompilacji nie może oczywiście zabraknąć duetów. Mamy więc zarówno polsko-brazylijski Grażyna Auguścik i Paulinho Garcia jak i holenderską wokalistkę Traincha, której towarzyszy Grzegorz Turnau. Poza tym na tej płycie przypominamy Państwu występującą na pierwszym Ladies’ Jazz Festival Stacey Kent, grającą w roku 2007 Candy Dulfer oraz goszczących w Gdyni na zeszłorocznym festiwalu The Manhattan Transfer i Randy Crawford. Okazuje się, że na siódmej płycie Ladies’ Jazz jest niezwykle pomarańczowo, gdyż poza Trainchą i Candy Dulfer prezentuję jeszcze utwór Caro Emerald -trzeciej artystki z „kraju tulipanów”. Po dłuższej przerwie na płycie z serii Ladies’ Jazz zamieszczamy kolejny utwór wspaniałej Adele. Znajdą też tu Państwo „Don’t know why” – który 22 letnia wtedy Norah Jones (prywatnie córka legendarnego Ravi Shankara) oryginalnie umieściła jako pierwszy na swoim debiutanckim albumie, „Like a Lover” przepięknie zaśpiewany przez Natalie Cole i wreszcie „Kobietę i mężczyznę” w wykonaniu, może troszkę już zapomnianej, Claudine Longet.
Nowy komentarz